Kiripotib – Flying with the Champions dzień 9

Dzisiaj, czyli 12 listopada mieliśmy najgorszy dzień spośród wszystkich dotychczas. Termika budziła się bardzo powolnie i pierwsze jej oznaki zaczęły być widoczne dopiero przed 14-tą. Wystartowaliśmy chwilę później.

Drugi dzień latałem z nowym uczniem – Michaelem Stiebelem, Kanadyjczykiem niemieckiego pochodzenia. Zdecydowaliśmy się na lot na zachód na Kante. Początkowo bezchmurna do 1200 m nad teren, więc szło bardzo wolno. Im dalej w stronę górek tym zasięg powoli wzrastał. W rejonie Rehoboth znaleźliśmy falę, na której w 4-5 metrowym noszeniu wykręciliśmy maksymalną dozwoloną wysokość w tym rejonie, czyli 4400 qnh (ok. 2800m nad teren). Próbowaliśmy polecieć dalej, ale nie mogliśmy tam nic znaleźć, więc zawróciliśmy z powrotem. Nie udało nam się załapać ponownie, więc wykręciliśmy się na termice i polecieliśmy w kierunku Pokweni szukając ponownie kontaktu z falą lub konwergencją. Niestety i tam nic nie było, więc udaliśmy się w stronę lotniska i wylądowaliśmy tuż po 18-tej.

Zdjęcia znad  Rehoboth. Przez to miasto przechodzi jedna z najważniejszych dróg w Namibii, widodąca z Windhoek do Mariental.

DSC03138DSC03137

Na zdjęciu poniżej widoczny pas lotniska w Rehoboth (kreska wzdłuż drogi) oraz jeden z nielicznych zbiorników wodnych w całym rejonie lotów.

DSC03140