Kiripotib a może raczej „Pieprz i Wanilia – z Tośkiem przez świat”

Niestety po raz kolejny jestem zmuszony do wrzucenia zdjęć z lądu.  Całe szczęście udało mi się zrobić kilka fajnych fotek.

Pierwsza z dedykacją dla Jurka:-)

DSC02821

Kolejne pokazują różnorodność tutejszego ptactwa (a to tylko niewielka część gatunków, które można spotkać na farmie).

DSC02778 DSC02808 DSC02841 DSC02861

Poniżej znana przyjaciółka naszego Antonowa, taka oto gadzina:-)

DSC02873

I w końcu długo oczekiwane kociaki, szkoda że nie na wolności… Czyż nie są słodkie?:-)

Karakale i gepardy.

DSC02878 DSC02888 DSC02911DSC02907  DSC02917 DSC02923

Widoki tutaj są ciekawe…

DSC02936 DSC02934

Szkoda, że widoki na latanie są nieciekawe. Czwarty dzień z rzędu czekamy na zgodę a organizatorzy próbują wynagrodzić nam brak latania. Wszyscy jednak wiedzą, że nie przyjechaliśmy tutaj na safari.

Wydaje się, że w braku pozwolenia na latanie chodzi o coś więcej niż tylko wydanie zwykłej urzędniczej decyzji. Może staje się to polityczną rozgrywką pomiędzy białymi i czarnoskórymi? Oby nie.

Na razie uziemione są wszystkie szybowce, które przyjechały tutaj z Europy.