Szybowcowe Mistrzostwa Węgier, Őcséna 2014

21 lipca – konkurencja odwołana

Po wczorajszej, nieudanej dla mnie konkurencji, była ochota by rzucić się do odrabiania strat. Niestety pogoda nie pozwoliła na to. Zbliżający się front spowodował, że niebo zakrył cirrus i powiało silnie z południa. Po dwugodzinnym oczekiwaniu na stracie nadeszła komenda odwrotu. Miłym akcentem było spotkanie z dobrze znanym pilotem węgierskim Gyorgy Gulyas. Już jutro wybiera się do Leszna by walczyć o prymat w klasie 15 metrów. Zapewne nie będzie mu lekko, ale wspominamy wielokrotne jego loty nad leszczyńskim niebem uwieńczone medalami.

Jutro ostatni dzień zawodów i małe szanse na odrobienie strat. No ale do póki piłka w grze…

Jurek

Autor i  Gyorgy Gulyas

Autor i Gyorgy Gulyas

20 lipca – 7 konkurencja

No cóż, dałem „ciała”. Jedyne co mam na otarcie łez to, że doleciałem o własnych siłach do domu i bezpiecznie osiadłem na płycie lotniska w Ocseny. Niestety straty punktowe są dotkliwe i spadłem na 8 miejsce. A wszystko przez marne odejście. Zadaniem dnia była konkurencja prędkościowa o długości 360 km. Nad lotniskiem panowała słaba termika bezchmurna. Dopiero daleko za Dunajem widać było cumulusy. Po wykręceniu 1200 m rzuciłem się na trasę. Wybrałem jednak zły kierunek odejścia i nad Dunajem miałem już tylko 600 m. Zdecydowałem się, powrócić do lotniska i odszedłem drugi raz. Tym razem poleciałem lewą stroną trasy (tak trzeba było zrobić już pierwszy raz) i doskoczyłem do termiki za Dunajem. Po 30 km. Osiągnąłem pierwsze chmurki. Zaczął się normalny lot. Zaliczyłem 1 pz 90 km na wschód od lotniska. Następnie lot w kierunku północno wschodnim. Na 40 km przed drugim pz mijają mnie szybowce leczące już w stronę przeciwną. Wiem, że nie jest dobrze. Są przede mną o 80 km. No cóż, trzeba mieć nadzieję, że chmurki potrzymają się jeszcze trochę. Przed drugim pz wykręcam 2200m. Ruszam w drogę powrotną. Po drodze ponownie wykręcam 2200 m i z tej wysokości lecę lotem ślizgowym do 3 pz. Po jego zaliczeniu skręt pod kątem prostym wprawo by osiągnąć ostatnie chmurki. Mam do domu jeszcze 85 km. Wykręcam 1800 m i to by było na tyle. Bez zapasu ruszam na dolot. Powoli i mozolnie sunę, przy czym zapas powoli mi topnieje. Przed Dunajem jest już minus 50m. Pocieszam się, że mam ustawiony zapas 200 m. Rzucam się więc na Dunaj, a potem na las. O tej porze nie ma już podtrzymań. Trzeba wierzyć w doskonałość szybowca. Ostatecznie nad lotniskiem melduję się na 100 m. Uff… spociłem się nieźle. Tak więc nie był to dobry dzień. Pozostaje nadzieja, że może jutro się odgryzę.

JK

19 lipca – 6 konkurencja

start

W oczekiwaniu na start

Od rana nastroje bojowe. Pierwsze zadanie – wielobok 500 km. Potem, gdy już stoimy na starcie organizator nieco zmniejsza zadanie do wieloboku 421 km. Dobre i to. Po starcie podstawa chmur 1500 m, noszenia do 2 m/sek, brak zagrożeń burzowych. Odchodzę na trasę 15 min po otwarciu startru lotnego. Lecę razem z liderami Laszlo Halaszem i Peterem Szabo. Idzie nam nieźle. Zbliżamy się do 1 pz na północ od lotniska. Po lewej stronie widać nawet Balaton. Wysforowałem się nieco wyżej od moich towarzyszy więc samotnie pędzę do punktu. Niestety po drodze nie trafiam niczego dobrego. Pode mną rozlewiska. Zaliczam punkt na 100o m i nawracam do chmur. Górą widzę mojego Nimbusowego rywala Laszlo Hegedusa. Odchodził 3 minuty przede mną. Nie jest więc źle. Drugi bok idzie dość sprawnie. Formułuje się grupka szybowców, w której rozpoznaję Petera Szabo i Michaela Petzolda z Niemiec. To on depcze mi po pietach w tabeli. Lecę aktywnie i jako jeden z pierwszych zaliczam drugi pz. Tu spotykam na mojej wysokości Laszlo Hegedusa na Nimbusie 4M. Nagle jak za mignięciem czarodziejskiej różdżki wszyscy gdzieś znikają. Ja wybieram wariant lotu do 3 pz i odchyłką w lewo po sekwencji większych chmur. Przelatuję tak ponad 100 km nie trafiając żadnego dobrego noszenia. Gdy docieram do trzeciego punktu nie ma tam szybowców. Oj myślę, że jestem tu ostatni. Przełączam radio na częstotliwość lotniska w oczekiwaniu meldunków moich rywali. Tymczasem cisza w eterze. Zaliczam punkt na 1200 m i ruszam w kierunku mety. Na 65 kilometrze wykręcam dolot, a potem już mknę pod szlakiem z prędkością 200-250 km/h. Jestem na mecie jako pierwszy z naszej klasy. Prędkość tez najlepsza – 114,2 km/h. Po przemieleniu przez współczynnik daje mi to trzecie miejsce. Mimo, że pozostaję na 4 miejscu to znacznie zmniejszam dystans do 2 i 3 miejsca. Jest szansa więc trzeba jutro znów powalczyć.

Jurek

Laszlo

Razem z moim rywalem z Nimbusa 4T – Laszlo Hegedusem

17 lipca – 5 konkurencja

Oj to był ciężki dzień. Co prawda już rano zapowiadano burze na popołudnie, ale nie przypuszczałem, że przyjdą tak szybko. Zadaniem dnia była konkurencja obszarowa z czasem oblotu 2,5 godz. Starty nastąpiły bardzo szybko i szybko rozbudowywała się termika. Podstawa chmur sięgnęła 1500 m więc postanowiłem odejść. Niestety marne to było odejście więc zza Dunaju nawróciłem. Drugie odejście było już dobre i z grupą kilku szybowców szybko połykałem kilometry. Jazda do pierwszej strefy była przyjemna. Chmury układały się w przyjazne sekwencje. Większość zawróciła w 2/3 strefy. Ja pognałem dalej bo obawiałem się, że w drugiej strefie mogą być deszcze i potem zabraknie kilometrów. Nie pomyliłem się. Tak było. Tymczasem po nawrotce tak jakby jakiś czarodziej obciął dobre noszenia.Nie trafiałem już trójek i zacząłem systematycznie spadać. Przed druga strefą było już bardzo źle – deszcze i brak perspektyw. Pod pełnym pokryciem złapałem w końcu 2 metry i przez deszcz zaliczyłem drugą strefę. Dalej nie było co lecieć więc cała nadzieja w strefie trzeciej. Tu jednak też deszcz. Ale o dziwo złapałem trójkę, podkręciłem do podstawy i rzuciłem się na słońce. Wybrałem sobie odległy cumulusik i tak zamierzałem wykręcić dolot. Moje założenia się sprawdziły. Była dwójeczka. Z zapasem 100 m ruszyłem do domy. Przede mną 65 km i ściana deszczu. Postanawiam obejść ją południem. To był dobry ruch bo właśnie tam stał stary szlak dający dobre noszenia po prostej. Od 30 km wrzuciłem już 200-250 km/h. To pozwoliło mi trochę nadrobić prędkości. Niestety i tak dzisiejszy wynik jest marny. Co prawda utrzymałem czwartą lokatę ale różnice punktowe do najlepszych powiększyły się. Trudno przyjdzie odrabiać straty jutro. Jeszcze większe straty u Adama – niestety odpalili silnik przy granicy serbskiej. No cóż dobrze, że dotarli do lotniska bezpiecznie bo dziś było bardzo burzowo, a jedna z nich zahaczyła delikatnie lotnisko. Myślę, że jedna rada dla kolegów, którzy w przyszłym roku będą tu startować na mistrzostwach Europy – kluczowe jest bardzo dobre rozeznanie meteorologiczne. Szczególnie w zakresie czasu rozbudowy chmur burzowych.

JK

odprawa

Gliding Team na odprawie

16 lipca – 4 konkurencja

jk2

To był dobry dzień. Co prawda zaczął się nieco pechowo od drobnych awarii sprzętowych ale ostatecznie w pełnej gotowości zdążyliśmy na start. Zadaniem dnia była konkurencja prędkościowa po trasie wieloboku 367 km. Josef sugerował wcześniejsze odejście ze względu na spodziewane popołudniowe burze. Po starcie bardzo szybko zaczęło przybywać cumulusów. Noszenia nie przekraczały 2 m/sek. Widać było jednak tendencję poprawy warunków. Posłuszny sugestiom Josefa odszedłem jako jeden z pierwszych. Lot do pierwszego punktu przebiegał dość gładko. Noszenia bardzo szybko poprawiły się do 3 m/sek. Mimo to musiałem popełnić jakiś błąd bo przed pierwszym punktem dogania mnie grupka szybowców pod wodzą mistrza Węgier Petera Szabo Odchodzili 4 minuty po mnie). Podwójnie się koncentruję i nie odpuszczam. Pędzimy w coraz lepsze warunki. Powoli wyrabiam sobie nad „ścigaczami” przewagę. W połowie boku jest to już 600-700 metrów. Dopadam do drugiego punktu z jeszcze większą przewagą. Od tego momentu całkowicie gubię moich towarzyszy i dalszy lot wykonuje samotnie. Chmury układają się dobrze. Noszenia też przekraczają 3 m/sek. Na 25 km przed ostatnim punktem mam już dolot. Pod kolejnymi chmurami tylko poprawia mi się zapas. Stopniowo przyspieszam i jako pierwszy melduję się na mecie. Prędkość 115,3 km/h jest dziś najlepszą, ale po przeliczeniu współczynnika daje mi to 6 lokatę. W klasyfikacji generalnej awansuję na 4 miejsce i do trzeciego mam tylko 30 pkt. Chęci do latania są więc tylko żeby szczęście dopisywało.

JK

15 lipca – 3 konkurencja

Od rana pełne pokrycie alto. Gdzieś na horyzoncie majaczy jedynie błękit. Mimo to organizator optymistycznie obwieszcza, że pogoda będzie ekstra i wyznacza nam konkurencję obszarową z czasem oblotu 2,5 godz. Trzy obszary są rozmieszczone podobnie jak wczoraj, choć nieco dalej od siebie. Po starcie noszenia do 2 m/sek. Podstawa chmur sięga 1400 m. czuć w powietrzu, że będą burze. Tak więc nie zwlekam z odejściem i ruszam na trasę zaraz po otwarciu taśmy. Przemieszczam się na północny zachód. Zaliczam strefę ma jej południowo zachodniej części i ruszam w kierunku drugiej. Już w połowie tego odcinka natrafiam na opad i obszar z „wymytymi” noszeniami. Całe szczęście mój Nimbus ma długi zasięg i mogę sobie pozwolić na duże przeskoki. Przecinam Dunaj i lecę w kierunku wschodnim. Tu zaczynają się lepsze warunki ukształtowane przez piaszczysty teren. Pod dorodną chmura wpadam w 3 metrowe noszenie i wykręcam 1800 m. Potem już jazda do końca drugiej strefy. Średnia prędkość oscyluje w granicach 105 km/h i ma tendencję zwyżkowa. PO nawrotce wracam w dobre warunki. Nie ma ich zbyt wiele. W odległości 15 km od trzeciej strefy wykręcam się w 2 metrowym kominie. Z radością witam komunikat – „jesteś na dolocie”. Rzeczywiście da się polubić LX 9000 – to doskonały przyrząd. Wyprostowuję do ostatniego punktu zwrotnego w trzeciej strefie. Mam zapasu ok. 100 metrów. Niestety lecę na 2 minuty przed czasem. Postanawiam trochę wydłużyć w trzeciej strefie. Z drugiej strony kątem oka widzę, że w rejonie lotniska rozbudowują się burze. Warto by zachować trochę zapasu na wypadek opadów deszczu. Ostatecznie zawracam gdy zapas topnieje poniżej stu. Dolot z wiatrem jest spokojny i powiększa zapas. Pojawia się myśl, że trochę szkoda, można było jeszcze parę kilometrów uszczknąć. A tak już widzę, że przykecę dwie minuty przed czasem. Trudno. Finiszuję i miękko osiadam na płycie lotniska. Od południa nad Ocseny nadciąga burza. Ostatecznie robię prędkość 115 km/h, a po poprawce 114 km/h. To daje mi dziś czwartą lokatę i awans na 6 miejsce w klasyfikacji generalnej. Adam poleciał dziś nieco słabiej, ale jego konkurencji jeszcze gorzej. Tym samym Adam i Josef awansowali na drubie miejsce. Prognozy są korzystne więc jest szansa na walkę o czołowe lokaty. Atmosfera na zawodach jest doskonała. Można polubić Węgry.

JK

Dziś odwiedził nas mistrz akrobacji samolotowej, uczestnik zmagań Red Bull – Peter Besenyei. Udało się zamienić z nim kilka zdań. Przyjął też koszulkę Gliding Teamu. Za tydzień wystartuje w zawodach w Gdyni. Kto wie może w naszej koszulce?

Peter Besenzei

Peter Besenyei i Jurek Kolasiński

14 lipca – 2 konkurencja

Relacja Jerzego Kolasińskiego:

Poranne wieści głoszą, ż epogoda będzie taka sama jak wczoraj i że burze wystąpią o godz. 16tej. Zadanie dnai podobne jak wczoraj – obszarówka z trzema obszarami i czasem oblotu 2 godz. Chmury sa jednak dziś inne. I co najważniejsze nie widać deszczów. Startujemy trochę później. Punkt odejścia ten sam – na południe od Szekszardu. Krążę więc w tym rejonie wysoko. Odchodzę na trase z wysokości 1100m. Trzeba przeskoczyć duża przestrzeń błękitu bo pierwsze chmury dopiero daleko za Dunajem. W połowie drogi stwierdzam, że nie ma co ryzykować niskiego zejścia. Zawracam ponownie w rejon taśmy. Część szybowców z mojej klasy odchodzi na trasę. Ja ponownie przecinam linię o 15tej. Tym razem przeskok do warunków jest łatwiejszy. Na 700 metrach łapię dwójką. Podkręcam i ruszam w kierunku pierwszej strefy. Niestety co chwila zmieniam kierunek skuszony ładnymi chmurkami. To odbija się na prędkości. Zawijam w połowie pierwszej strefy. Teraz odnajduję szlak biegnący do strefy drugiej. Nareszcie dobra jazda. Trafiają się kominy czterometrowe. W strefie drugiej nie ma już szlaku ale lot jest gładki. Po nawrotce muszę lecieć pod rozpadającymi się cumulusami. Dobre warunki łapię dopiero w trzeciej strefie. Tu wykręcam dolot i ruszam do mety. Nadmiar wysokości pozwala na jazdę 200 km/godz. Wynik niestety średni – tylko 110 km/h. W klasyfikacji generalnej spadam na 8 miejsce. Całe szczęście straty sa niewielkie i jeśli tylko zacznę ostrzej (lepiej) latać to jest wszystko do odrobienia. Adaś poleciał dziś lepiej i zajmuje trzecią pozycje.

JK

Relacja Adama Czeladzkiego:

Postanowiliśmy nie spekulować ze względu na zapowiadane przez wszystkie prognozy burze. Przed odejściem widzieliśmy już pierwszy deszcz i to utwierdziło nas w przekonaniu że niema co czekać bo można dużo więcej stracić niż zyskać. Wykręciliśmy się w słabnącym noszeniu pod sufit ale 8km od taśmy. Przeszliśmy przez akwarium 3.5km za taśma i ze 150m pod najwyżej znajdującymi się szybowcami. Postanowiliśmy nie dokręcać w 1.5ms bo jak byśmy wrócili na taśmę wyszło by dokładnie te same 150m niżej. I tak poszliśmy za Dunaj. Do pierwszego cu dotarliśmy na 500m i tak po delikatnych podtrzymywaniach nabierając do 800m dotarliśmy do szlaku, a nim do końca strefy. Jednak za nim do niego dorwaliśmy się mięliśmy 74kmh. Już po zawrocie było ze 95. Potem skosami ale po szlakach tylko liznęliśmy 2 strefę nie wychodząc z pola dobrych noszeń. Po zawrocie po świeżych chmurkach niestety w duszeniu do szlaku i postanowiliśmy wydłużyć o 12min bo prędkość cały czas rosła. Dolot dość nerwowy bo +100 zamieniało się na +18 mimo mc na 2. No i ta idiotyczna wysokość na mecie 250m nie ustrzegła nas przed prawie zderzeniem bo nagle całkowicie z boku z 10 m pod nami przeleciał jakiś „pocisk” bez flarmu.

Adam

Wczoraj pilot holujący nie przełączył zbiornika paliwa i rozbił się przy lotnisku. Przypłacił to złamaniem kręgosłupa:

20140714_172748

13 lipca – 1 konkurencja

Jak na początek to nieźle spisał się Gliding Team – Adam 4 w klasie 15 m, ja 6 w klasie open. A dzień nie był łatwy. Co prawda poranek mylił trochę błękitem i pięknym słońcem. Ale prognozy przewidywały szybki rozwój chmur deszczowych i burze nad lotniskiem o godzinie 16tej. Stąd zadanie dnia nie było zbyt ambitne. Dla obu klas konkurencja obszarowa z trzeba strefami i czasem oblotu zaledwie 2 godziny. Po wyczepieniu trzymałem się dość wysoko, zwłaszcza, że nad linią startu z chmur lał się deszcz. Ostatecznie odszedłem z wysokości zaledwie 1100 m. Nie było co dłużej czekać. Długi przeskok na wschód do słabych kłaczków. Tam mała podkrętka i nadal nisko przeskok do dorodnego szlaku skręcającego nieco na południe. Początkowo nie łapię nić mocnego, ale w końcu jest 4-5 m/sek. Wykręcam 1600 m i od tego momentu mknę pod szlakiem blisko granicy z Chorwacją. Zawracam pod koniec pierwszej strefy. Teraz lot się trochę komplikuje. Trzeba przeskoczyć na północ. Przydają się długie skrzydła. Dochodzę przez mały deszczyk do drugiej strefy. Znów dobry komin 3,5 m/sek. Zawrót do strefy trzeciej, która jest tuż tuz. Wlatuje tylko trochę do niej i zawracam w kierunku lotniska. Właściwie mam już dolot z zapasem 50 m. Coś jednak skusiło mnie by lekko odkręcić w prawo pod krążące szybowce. Oj był to błąd, bo tam nie tylko nie było noszenia ale jeszcze kropił deszczyk. Ostatecznie robi się minus 100 m. Wysokość marna ale rzucam się w kierunku mety. Niestety po prostej nic nie podnosi. Ostatnia chmurka stoi przed Dunajem. Mam 350 m, gdy pod nią podlatuje. Całe szczęście łapię 2 m/sek i dokręcam brakujące metry. Na ziemi szybkie kotwiczenie bo nad lotnisko zbliża się silny opad. Z pomocą Weroniki robimy wszystko na czas. Prognozy przewidują jeszcze dwa dni z burzami, a potem już piękną pogodę. Są więc prognozy na dobre latanie.

JK

adam1

Adam w cieniu parasola programuje dzisiejszą trasę.

1 dzień – 12 lipca 2014

Po długiej podróży poprzez strugi deszczu dotarliśmy do Ocseny – miejsca rozgrywania Szybowcowych Mistrzostw Węgier i jednocześnie zawodów poprzedzających przyszłoroczne Mistrzostwa Europy. Dziś był dzień treningowy. Polecieliśmy z Adamem Czeladzkim na trase treningową – AAT z trzema obszarami i czasem oblotu 2:15. Pogoda była zaskakująco dobra. Po południu podstawa doszła do 1600 m a noszenia trafiały się 3-4 metrowe. Lot wypadł dobrze. A wieczorem było oficjalne otwarcie zawodów. Team prezentuje się dobrze i jest wspierany licznie reprezentowaną rodziną. Od jutra zaczynają się wyścigi. Adam startuje w klasie 15 m, ja w klasie open pomieszaną z 18 m. Oby po dobre miejsca.

JK

adam

Nowy członek Gliding Teamu

dojazd

Do celu wiodła droga poprzez ciężkie deszcze

otwarcie

Otwarcie Mistrzostw ubarwione występami folklorystycznymi

polska

Polska Reprezentacja spod znaku Gliding Team Klinika Kolasiński