Szybowcowe Mistrzostwa Polski w klasie 18 metrowej 2009

5. konkurencja

Jak można się było spodziewać dziś zapanowała termika bezchmurna. Na dodatek pułap noszeń nie przekraczał 1200-1300 metrów. Jedynie upływający czas zmusił zawodników do odejścia na trasę. Zadaniem dnia był oblot wieloboku 238 km z punktami zwrotnymi w Chojnicach, Wudzyń i Tuchola. Pierwsza Grupka zawodników pod wodzą Karola Staryszaka ruszyła o godzinie 14.37. Pozostałe szybowce odchodziły 3-5 minut później. Jak to bywa podczas termiki bezchmurnej szybowce zbiły się w jeden wielki peleton. Najbardziej aktywnym liderem tego peletonu był nie kto inny tylko Karol Staryszak. Pewnie marzyło mu się oddanie przewodnictwa w dzisiejszym wyścigu, ale nikt nie kwapił się by go wyręczyć w tej funkcji. Po zaliczeniu pierwszego punktu szybowce mozolnie przemieszczały się na południe. Po drugim punkcie noszenia osłabły i szybowce mozolnie wykręcały się w kominach półmetrowych. Dopiero w rejonie Tucholi znów termika „ożyła”. Pozwoliło to na kontynuowanie lotu do lotniska w Lisich Kątach. Na 40 km od domu większość wykręcała dolot w noszeniu 1,5 metrowym. Pierwszy linię mety przeciął Staszek Wujczak i on też został dziś zwycięzcą, drugą lokatę zajął Janusz Centka, a trzeci był Andrzej Śmielkiewicz. Pozwoliło mu tona awans na trzecią pozycję w klasyfikacji generalnej. Ja awansowałem na miejsce 11. Na jutro też zanosi się na termikę bezchmurną i powtórkę z dnia dzisiejszego.

Konkurencja odwołana

Co prawda dziś nie wznieśliśmy się w powietrze, ale najważniejszą wiadomością dnia są dobre wieści ze szpitala w Grudziądzu. Po ponad 5-cio godzinnej operacji zespół neurochirurgów zakończył pomyślnie operację. Dziś Adam był w dobrej formie i co najważniejsze czucie w jego nogach powoli powraca. Można więc optymistycznie myśleć o jego powrocie do zdrowia. Ogromne słowa wdzięczności należą się lekarzom i całemu personelowi szpitala w Grudziądzu. Adam jest otoczony troskliwą opieka. Co chwile jest odwiedzany przez kolegów, a nad wszystkim czuwa troskliwa żona Jola. Mamy nadzieję, że rehabilitacja będzie postępować szybko, a sam Adam już myśli o powrocie pod szlaki cumulusów.

Na dzisiejszej porannej odprawie zostały omówione wszystkie trzy wypadki. Komisja szybowcowa również zareagowała bardzo szybko i dokonała poprawek w regulaminie. Od dziś „linią” mety będzie okrąg o promieniu 3 km. Dla tych, którzy latają na zawodach w Słowacji nie jest to nic nowego. Tak skonfigurowana meta pozwala na bezpieczny finisz, a następnie na spokojne wykonanie manewru do lądowania. Miejmy nadzieję, że od jutra wszyscy uczestnicy mistrzostw Polski oraz krajowych zawodów szybowcowych sami przekonają się o zaletach poczynionych zmian.
Dzisiejsza pogoda nie dała szans na wykonanie przelotów, silny wiatr i deszczowe chmury zdecydowały, że po długich namysłach kierownik sportowy zawodów Jurek Mierkiewicz odwołał starty. Wypełniający się od zachodu wyż stwarza duże szanse na dalsze zmagania w kolejnych dniach.

Jurek Kolasiński

3. Konkurencja

Udało się rozegrać trzecią konkurencję. Niestety oprócz radości z pięknych lotów był też smutek z powodu wypadku przy lądowaniu kolegi Adama Czeladzkiego. Najpierw jednak relacja. Zadaniem dnia był oblot trasy wieloboku o długości 227 km z punktami zwrotnymi w Tucholi, Iławie i Łasinie. Przechodzące nad lotniskiem rozległe chmury typu cirrus skutecznie hamowały termikę. Dopiero po godz. 13tej zaczęły na wschodzie pojawiać się pierwsze cumulusy. Start ziemny był więc kilkakrotnie odkładany. Pierwsze szybowce miały więc spore by utrzymać się w powietrzu. Stopniowo jednak termika poprawiała się, podstawa chmur sięgnęła 1500 m, a noszenia przekroczyły 2 m/sek. Był to jasny sygnał by ruszać na trasę. Po wczorajszych doświadczeniach nikt nie spodziewał się drastycznej poprawy pogody. Pierwsze szybowce przecięły linię startu parę minut przed 15tą. Bardzo dobre tempo wrzuciła sobie grupka szybowców w składzie Karol Staryszak, Staszek Wujczak i moja skromna osoba. W dobrym czasie dopadliśmy do pierwszego pz. Stąd wzdłuż Borów Tucholskich układał się piękny szlak cumulusów. Co prawda nie dawał może rewelacyjnych noszeń, ale pozwalał na lot bez utraty wysokości. Po przecięciu linii Wisły chmury jakby osłabły. Tutaj dogoniliśmy lidera – Karola. Korzystając z sekwencji cumulusów dotarliśmy do II pz. Byłem w tym momencie najwyżej i z przodu. Jednak końcówka znów należała do doskonale usposobionego Karola. Na 30 km do domu złapał komin 2 metrowy, podkręcił kilka kółek i jako pierwszy zameldował się na mecie. Ja ze Staszkiem 5 minut po nim. Dzięki temu zwycięstwu Karol umocnił się na pozycji lidera, Staszek Wujczak awansował na 5pozycje, a ja poprawiłem swoją pozycję o 5 miejsc !. Niestety smutnym akcentem był wypadek Adama, który próbując otworzyć podwozie tuż nad ziemią stracił na chwilę kontrolę nad szybowcem i uderzył o murawę lotniska. Szybowiec uległ poważnemu zniszczeniu, a Adam doznał urazu kręgosłupa. Gdy piszę te słowa trwa jeszcze jego operacja. Również dziś uległy uszkodzeniu dwa szybowce Junior, całe szczęście piloci wyszli z wypadków bez szwanku.

1-2 Konkurencja

Nie wiedzie się członkom naszego Teamu na drugich Szybowcowych Mistrzostwach Polski w klasie 18 metrowej rozgrywanych w Lisich Katach koło Grudziądza. Wczoraj rozegrano pierwszą konkurencję obszarową. Wygrał ją zdecydowania Karol Staryszak – aktualny wice mistrz Europy. Dziś zawodnicy ruszyli na konkurencję wyścigową. Star był wielokrotnie odkładany. Ostatecznie szybowce wzbiły sę powietrze po godzinie 13.00. Początkowo noszenia były dość słabe. Termika bezchmurna i silny południowo-zachodni wiatr utrudniały latanie. Zawodnicy przemieścili się jednak w kierunku Wisły by na jej granicy nabierać wysokości pod szybko tworzącymi się i rozpadającymi cumulusami. Zadaniem dnia był oblot trasy długości 249 km z punktami zwrotnymi w Sosno, Śliwice i Krotoszyny. Część zawodników ruszyła na trasę zaraz po otwarciu startu lotnego. Pod silny czołowy wiatr szybowce przemieszczały się mozolnie na południowy zachód. Zaraz po zaliczeniu I pz trafiłem w doskonałe noszenie 3 m/sek. Pozostali zawodnicy nieco spóźnili się z doleceniem do tego komina stąd utworzyła się spora przewaga. Razem ze Staszkiem Wujczakiem dotarłem dość szybko do II pz. Tutaj były już cumulusy. Wydawało się więc, że dalszy lot będzie już tylko formalnością. Niestety na wschodniej granicy Borów Tucholskich chmury skończyły się. Rozważni piloci wykręcili mozolnie wysokość pod ostatnimi chmurami, co pozwoliło im zaliczyć z wiatrem III pz i spokojnie dolecieć do mety. Ja rozgrzany dobrym tempem lotu niestety nie wykazałem wystarczającej rozwagi i gdy noszenie spadło do 1 m/sek. Ruszyłem w kierunku III pz. Niestety lecąc z wiatrem ponad 30 km nie natrafiłem jakiegokolwiek noszenia. Wyraźnie było widać, że w tym rejonie zalega inna masa powietrza. Lot do lotniska pod silny wiatr nie stwarzał nadziei na dolecenia. Na kalkulatorze dolotu stale brakowało 100 metrów. Pozostało tylko liczyć na cud. Ten niestety nie zdarzył się i lot zakończyłem na 9 km przed taśmą odpalając silnik. Zwycięzcą dnia został doskonale dysponowany Karol Staryszak (101,6 km/h), drugi był Staszek Wujczak (100,6 km/h), a trzeci Leszek Staryszak (97,4 km/h). Po dwóch konkurencjach na prowadzeniu umocnił się Karol Staryszak (1420 pkt), drugie miejsce zajmuje Zdzisław Bednarczuk (1243 pkt), a trzecie Litwin Vytautas Rasimavicius (1209 pkt). Naszych miejsc nie podaję (można je zobaczyć na stronie zawodów) w nadziei, że już jutro ulegną znacznej poprawie. Na jutro zanosi się na kolejną konkurencję bowiem prognozy pogody są dobre.

Jurek Kolasiński

4. konkurencja

Dziś wymarzona pogoda – rozbudowujący się wyż, napływ świeżej masy powietrza z północnego zachodu. Już od rana nad lotnisko w Lisich Kątach napływały piękne cumulusy. Zadanie dnia jest więc adekwatne do pogody – konkurencja wyścigowa o długości 423 km z punktami zwrotnymi: Dziemiany (92 km na północny zachód od lotniska), Działdowo (południowy wschód od lotniska), Lukta (62 km na wschód od lotniska). Po starcie warunki bardzo dobre, noszenia do 2-3 m/sek, a podstawa chmur sięgająca 1500 m. W obawie przed prognozowaną na popołudnie termiką bezchmurną większość zawodników nie zwleka z odejściem na trasę. Kolejno zawodnicy przecinają taśmę w czasie między 12.45 – 13.00. Jedynie nasz lider Karol Staryszak i Staszek Wujczak nieco opóźniają odejście i ostatecznie ruszają na trasę o 13.07. Lot w kierunku I pz przebiega gładko. Chmury układają się po trasie. Ponieważ odszedłem o 12.49 więc jako jeden z pierwszych zaliczam punkt zwrotny. W tym czasie średnia prędkość wynosi 110 km/h – całkiem nieźle jak na lot pod wiatr. Na drugim boku układają się kolejno piękne szlaki cumulusów. Ich podstawa najczęściej nie przekracza 1500 m, tylko raz wznoszę się na wysokość 1600. Noszenia są jednak dynamiczne i sięgają 3 m/sek. Formułuje się czołówka dzisiejszych wyścigów w składzie: Leszek Duda, Mikołaj Zdun, Zbyszek Nieradka, Tomek Krok, Marcin Mężyk, Julek Bohatyrewicz i ja. Mkniemy pod szlakami, rzadko coś podkręcamy. Na II pz prędkość wynosi 122 km/h. Lot na północ w kierunku III pz jest już nieco wolniejszy. A to za sprawą bryzy, która nieco tłumi termikę. Na 15 km przed punktem podkręcamy w 2,5 m/sek wystarczającą wysokość by zaliczyć punkt. Następnie powrót pod chmury. Parę kółek i lot pod szlakiem w kierunku lotniska. Pierwszy przecina taśmę Zdzisław Bednarczuk. Niestety z powodu naruszenia zakazanej strefy jego doskonały lot nie znajduje odzwierciedlenia w punktacji generalnej, a sam poszkodowany traci doskonałą pozycję wicelidera i spada nisko w tabeli wyników. Podobny los spotyka Leszka Dudę (oj szkoda szkoda…).

Latający Karol Staryszak – w tym roku nie do pobiciaZwycięzcą dnia zostaje ponownie Karol Staryszak (126,8 km/h), drugi jest Staszek Wujczak (124 km/h i awans na drugą pozycję w klasyfikacji generalnej, trzeci – Zbyszek Nieradka (115,4 km/h). Ja z trzecią prędkością dnia (119,0 km/h) zajmuję 5 pozycję i awansuję o siedem miejsc na pozycję 13. Oby tak dalej bo pierwsza dziesiątka jest już w zasięgu.

Jurek Kolasiński