Ostrów Glide 2015

6 konkurencja – 24 lipca 2015

Florek

Miała być dziś piękna pogoda i była. Co prawda rano zapał studziło nieco zachmurzenie średnie, ale to nie zraziło kierownika sportowego, który wyłożył nam trójkąt 300 km z punktami w Borku i Nowej Soli. Zakładamy z Piotrkiem plan późnego odejścia. Trzeba zaryzykować. Po wyczepieniu łapię od razu 3m/sek. Jest dobrze. Podstawa podnosi się do 1800 m. Jedynie niepokojące jest rozmywanie się chmur. Wyczekujemy. Grupa leszczyńska odchodzi, my 25 minut po nich. Razem z nami lecą juniorzy Tomasz Hornik i Jakub Puławski. Jest także Izydor. Chmury dość dobrze układają się w kierunku Borku. Ciągnę na przedzie. Piotrek z niewiadomych dla niego przyczyn trochę niżej. Potem się okaże, że zapomniał użyć muchołapek i tym samym wrażliwy na zabrudzenia profil LSa nieco się popsuł. Odkryje to Piotrek dopiero nad Sławą i od tego momentu zacznie odrabiać straty. Ba ! Ostatecznie wyjdzie na prowadzenie. Tymczasem pod rozmytymi chmurami przelatujemy nad Lesznem. Dopiero na południe od dużego lasu łapiemy dobry komin i szlak idący nieco na północ od drugiego pz. Na 19 km do punktu mijamy Staszka. Jest dobrze. Apetyt na dogonienie rośnie. Nie zauważam, że w niewielkiej odległości mknie dzisiejszy triumfator, a mój bliski przyjaciel Florek (Łukasz Florkowski). To on po drugim punkcie dopędził Staszka i razem z nim zamelduje się na mecie jako zwycięzca dzisiejszej konkurencji. Tymczasem ja po zaliczeniu punktu w Nowej Soli rozpoczynam powrót lewym halsem. Reszta mojej grupy poszła bardziej stroną prawą. Piotrek wybrał wariant pośredni. W sumie wszyscy przemieszczamy się w podobnym tempie. Od trawersu Leszna nie mogę trafić dobrego komina. Robię po dwa trzy kółka w 1,5 m/sek i do przodu. Tymczasem Piotrek łapie lepszy komin za mną, przejeżdża nade mną i wychodzi do przodu. Całe szczęście w rejonie Kobylina łapię komin 4-5 m/sek i prawie odrabiam straty. Ostatecznie melduję się na mecie 1,5 min za Piotrkiem. Rewelacją dnia pozostaje jednak Łukasz – zwycięża z prędkością 101,4 km/h i awansuje na trzecią pozycję. Piotrek w klasyfikacji generalnej wskakuje na 4 miejsce, a ja jestem 10ty. Jaskółki mówią, że będziemy się jeszcze ścigać w niedzielę. Jeśli tak to zawalczymy o lepsze lokaty. Dodatkowo bowiem dopingują nas wieści z Węgier – Mamy Mistrza i wice Mistrza Europy w klasie otwartej ! Brawo Łukasz i Adam ! Stanowiliście doskonałą parę pokazującą jak pięknie można współpracować i wygrywać. Słowa uznania należą się też Sebastianowi Kawie, który miał trudny początek zawodów, ale ostatecznie zwyciężył w klasie 18 m. Doskonale latał też Tomek Krok i bardzo niewiele zabrakło mu do brązowego medalu. Pięknie walczyli też chłopcy w klasie 20m. Jakub Barszcz z Mirkiem Matkowskim w pięknym stylu wywalczyli srebrny medal. Gratulacje Panowie. Zaciętą walkę stoczył Paweł Wojciechowski i Janusz Centka. W połowie zawodów prowadzili. I tylko pech pozbawił ich medalu. Czwarte miejsce świadczy, że byli bardzo blisko. Warto też wspomnieć o Krzysiu Łuniewskim. Na pewno debiut był dla niego trudną szkołą szybowcowego latania. Jestem pewien, że ta nauka zaprocentuje w przyszłości.

Brawa dla Jacka Dankowskiego. Wszak to pod jego wodzą Polska Reprezentacja świętuje tak fantastyczne wyniki. Podziękowania dla całej ekipy, zapewne bez ich wsparcia nie byłoby tych sukcesów. JESTEŚCIE WIELCY !!!!!!!!!

Jurek

5 konkurencja – 23 lipca 2015

 W Michałkowie nie tylko chmurki  zachęcają do latania

W Michałkowie nie tylko chmurki zachęcają do latania

Kto by przypuszczał, że dziś wyjdzie konkurencja. Ba ! Nawet o godzinie 12tej nikt by nie zgadł, że popołudnie i wieczór będą ozdobione pięknymi cumulusami. Tymczasem Jurek Mierkiewicz miał na tyle silne przekonanie o tym, że zalegający nad lotniskiem front chłodny przejdzie i rozegramy konkurencję. I tak się stało. Startujemy o 14tej i od razu kręcimy w dwumetrowych noszeniach. Podstawa początkowo 1100, ale dość szybko rośnie do 1300m. Zadaniem dnia jest konkurencja obszarowa z króciutkim czasem oblotu 1:15. Logika nakazywałaby czekać. Ale czy na pewno pogoda będzie się poprawiać. Ostatecznie odchodzimy z Piotrkiem po dużej grupie „dziesiątki ze sternikiem” (w roli sternika Staszek Wujczak). Chmury układają się nam lepiej i już przed Krotoszynem przelatujemy nad tą grupa. Chmury układają się w dobre sekwencje więc dość łatwo idzie nam lot pod silny wiatr. Niestety w rejonie Kobylina szczęście nas opuszcza. Nie możemy trafić upragnionej trójki. Tymczasem grupa Leszczyńska nadrabia straty i mija nas od strony północnej. Nie pozostajemy dłużni i ostatecznie równo wpadamy do pierwszej strefy dookoła Krobi. Po nawrotce nierozważnie skręcam szlakiem w prawo. To błąd. Szybko go koryguję ale widzę jak cała grupa lecąc po trasie już dopada pierwszej chmurki. Ruszam więc do przodu by szybko złapać coś dobrego. Zakręcam w 2m/s. Tu na tym samym poziome dopada mnie grupa. Błyszczy odblaskowy dziub Jantara Staszka Wujczaka. Dalej lecimy już razem. Po zaliczeniu strefy w Koźminie wykręcamy w trójce dolot. Potem już tylko jazda do ostatniej strefy na wschodzie. Nawrotka i meta. Przecinamy ja równo z Piotrkiem. Konkurencja szybka i krótka. Punktacja prawie remisowa. Natomiast wieczór imponujący. Całe niebo usiane pięknymi cumulusami, które zanikają dopiero o 20-stej. Czy do jutr starczy tej pogodzie energii ?

Jurek

4 konkurencja – 22 lipca 2015

Piotrek z szansami na podium

Piotrek z szansami na podium

„Lepsza stara i pewne niż młoda i niepewna…..” Te słowa Piotrka zdecydowały o dzisiejszym rezultacie. Ale po kolei. Dziś od rana nie było wątpliwości, że polecimy na dłuższą trasę. Cumulusy były już nad lotniskiem o godz. 9:00. Kierownik sportowy Jurek Mierkiewicz zarządził dystans 316 km. Miały być dobre noszenia i wysokie podstawy. Tymczasem po wyczepieniu trudno było znaleźć dobrą dwójkę. Mozolnie nabieraliśmy więc wysokości. Odchodzimy z Piotrkiem 15 minut po otwarciu taśmy. Trafiamy nie najgorzej, choć niektórzy koledzy zaraz po odejściu mają kłopoty z nawiązaniem łączności z termiką. My tymczasem wymieniamy się na prowadzeniu. Na 20 km przed pierwszym punktem Piotrek wyskakuje do przodu. Ja z tyłu łapię dobre 4 m/sek i przed punktem melduję się przed Piotrkiem. Jednak za chwilę spotykamy się i razem pędzimy do drugiego punktu w kier północnym. Na 30 km przed zawrotką lecimy pod pięknym szlakiem. Jest na tyle dobry, że przyciąga nas po zaliczeniu punktu. I tutaj padły cytowane na początku słowa Piotrka. Tymczasem szybowce lecące za nami wybierają ten młody szlak i odrabiają straty do nas. My tymczasem jesteśmy 15 km na południe do ostatniego pz i musimy pod kątem prostym do niego dolatywać. Jest trochę za nisko by ruszać do domu. Kręcimy więc w 3 metrach. Ostatecznie Piotrek rusza na dolot z 1900 m, ja z 1700. Do domu wiedzie nas piękny szlak, który powoduje, że dolot wyrabia się z nadmiarem. Od 30 km pędzę już 200 km/h. Finiszujemy jako jedni z pierwszych. Niedługo za nami triumfatorzy dzisiejszego dnia Stasiu Wujczak i Mikołaj Zdun. Jednak nie oni zwyciężają. Pokonuje nas wszystkich Jarek Kajoch. Odszedł jeszcze później i najlepiej wykorzystał dziś pogodę. Po dzisiejszej konkurencji Piotrek awansował na 4 pozycję i ma spore szanse na medalowe miejsce. Nasza forma wzrasta więc jest szansa.

JK

3 konkurencja 21 lipca 2015

 

Od rana pełne zachmurzenie i niewielki opad. Kto mógłby przypuszczać, że w godzinach popołudniowych rozegramy tak szybka konkurencję? Słowa uznania należą się Jurkowi Mierkiewiczowi. Zadaniem dnia była konkurencja ATT z dwoma obszarami na zachód i na wschód od lotniska. Czas oblotu 1 godz. 45 minut. Startuję jako jeden z ostatnich. Noszenia są już dobre 2-3 m/sek. Podstawa 1300 m, ale szybko podnosi się do 1400-1500 m.. Odchodzimy z Piotrkiem jakieś 15 minut po otwarciu taśmy. Chmury układają się w szlaki. W połowie boku nasze drogi się rozchodzą. Każdy sprawdza swoją koncepcję. Ja idę bardziej lewą stroną trasy. Początkowo trafiam dobre kominy i wchodzę w pierwszą strefę na około 2/3 głębokości. Niestety po nawrotce jakby mnie umiejętności opuściły. Nie mogę odnaleźć dobrej trójki. Krążę po kilka kółek w 1,5 metrowych kominach. A ponieważ lot odbywa się teraz z wiatrem więc dość szybko dolatuję do lotniska. Tu już czas pomyśleć o dolocie poprzez drugą strefę na wschodzie. Pod rozmytą chmura nabieram wysokości dolotowej. Obok mnie pojawia się Piotrek. Tak więc na koniec ponownie zeszliśmy się. Niestety nasze dzisiejsze rezultaty pozostawiają sporo do życzenia. Zwycięża Mirek Izydorczak na swojej pięknej Libelce – brawo Izydor !!!

p i J

2 konkurencja – 20 lipca 2015

Po burzowej niedzieli nastał chłodniejszy poniedziałek. Od rana na niebie pojawiły się cumulusy pędzone silnym zachodnim wiatrem. Był to wiadomy znak przejścia frontu chłodnego. Nie było zaskoczeniem, że zadaniem dnia był przelot blisko 300 kilometrowy z ramionami ułożonymi wzdłuż osi wiatru. Po starcie od razu trafiam w trzymetrowy komin. W tym momencie podstawa wynosi 1300 m. Pozostaje czekać na jej podniesienie i na uformowanie się szlaków. Odchodzimy z Piotrkiem gdy podstawa przekracza 1500 m. Staramy się lecieć pod szlakami bowiem wiatr czołowy jest szczególnie dotkliwy przy próbach krążenia. Niestety prędkość do pierwszego punktu we Wschowie nie jest imponująca. Lcielismy południowymi szlakami. Jak się potem okazało lepszy wariant wybrał Staszek Wujczak lecąc północą. Po zaliczeniu punktu lot gwałtownie przyspiesza. Dołącza do nas Bożena Demczenko. Leci bardzo aktywnie i z dużym zacięciem. Razem zaliczamy drugi bok. Dopiero przy punkcie zwrotnym Mikstat nasze drogi rozchodzą się. Przed trzecim punktem łapię 3-4 m/sek wykręcam dolot. Zaliczam więc punkt i następnie sunę 200km/godz do mety. Przecinam ją równo z Bożeną. Piotrek jest ciut za mną. Dziś najlepiej poleciała grupa leszczyńska pod wodzą Staszka Wujczaka. Nasze lokaty poniżej oczekiwań ale rozkręcamy się i mamy nadzieję na coraz lepsze wyniki. Do dobrego latania mobilizują nas wieści napływające z Węgier. Tam Łukasz i Adam brylują.

JK

1 konkurencja 18 lipca 2015

Team w komplecie

Team w komplecie

Piotrek startuje do konkurencji

Piotrek startuje do konkurencji

Od rana burzowo. Nie zrażeni tym faktem ciągniemy szybowce na start. O godzinie 11tej przechodzi północą jedna burza. Po niej nastaje zupełna blacha. Jednak po 12tej pojawiają się pierwsze cumulusy. Kierownik sportowy Jurek Mierkiewicz zarządza starty do konkurencji obszarowej q czasie 1,5 godziny. Pierwsza strefa o średnicy 10 km znajduje się za Krotoszynem. Ruszamy z Piotrkiem 5 minut po otwarciu taśmy. Podstawa w tym momencie sięga 2000 m. Nasze LSiki mkną bardzo żwawo. Na południe od Krotoszyna łapię 3-4 m/sek. Pode mną Piotrek. Wykręcam sufit i ruszam w kierunku południowego skraju pierwszej strefy. Zaliczam ją i wracam pod cumulusy. Ponownie 3,5 m/sek. Sufit i jada po południowym skraju chmur. Na trawersie lotniska przeskakuję na północną krawędź wałka burzowego. Z prawej opad ale po prostej jest 1-2 m/sek. Wjeżdżam do połowy drugiej strefy. Zawracam zbyt szybko. Piotrek wchodzi głębiej i to daje mu dziś drugi rezultat. Ja przylatuję ok. 12 minut przed czasem, Piotrek tylko 4 minuty za wcześnie. Leciało się bardzo dobrze. Szybowiec ładnie lata. W chwili gdy piszę tę relację nie ma jeszcze mojego wyniku. Są jakieś kłopoty z zapisem w Volksloggerze. Mam nadzieję, że do jutra się wyjaśni. Lot był fajny choć krótki. Współpraca w teamie dobra.

Jurek