Mistrzostwa Polski w Klasie 15m 2012

3. Konkurencja

Po ponad trzech godzinach oczekiwania na gridzie wystartowaliśmy na półtoragodzinną obszarówkę z obszarami cylindrycznymi o promieniu 10km w Góździe Lipińskim, Stalowej WOli i Biłgoraju. Po odejściu na trasę chwilkę po otwarciu startu lotnego (o godzinie 15:42!) zdecydowałem się na lot z odchyłką północną w stronę znacznie lepiej wyglądających chmur. Po doleceniu bliżej okazało się, że tworzą one szlak w stronę Biłgoraju (widoczność dzisiaj była dość kiepska), lekko na północ od pierwszej strefy. Poleciałem pod tym szlakiem do końca i skręciłem w prawo, na południe, w celu zaliczenia pierwszej strefy. Stamtąd chciałem polecieć w stronę Stalowej Woli bardziej po „kresce”, ale napotkane po drodze niezbyt dobrze noszące chmury nakłoniły mnie na powrót pod ten sam szlak. Z jego krańca postanowiłem zaliczyć drugą strefę po minimum, lecąc pod kłaczkami na południowy zachód. Dolatując do strefy zauważyłem dość daleko na północ dobrze noszące chmury, które najprawdopodobniej pozwoliłyby na wykonanie podobnego manewru co w pierwszej strefie. Niestety dla mnie było już za późno na zmianę decyzji. Szkoda, że wcześniej nie zauważyłem tego wariantu. Po zaliczeniu drugiej strefy zacząłem wracać pod ten sam szlak, pod którym byłem już lecąc do pierwszej strefy i wracając z niej, pamiętając, że był on skierowany idealnie w kierunku trzeciej strefy. Niestety po drodze szlak zaczął się rozpadać, co zmusiło mnie do zmiany decyzji i skręcenia na południe, pod tworzące się właśnie chmury. Pod nimi zaliczyłem trzecią strefę i w słabnącej już wyraźnie termice nabrałem maksymalną wysokość pod podstawą, która pozwoliła na niepewny, powolny (ale szczęśliwy!) dolot do lotniska.

2. Konkurencja

Dzisiejszy dzień przywitał nas czystym niebem i prognozą słabej termiki bezchmurnej z zasięgiem do 900m. Na odprawie Zbyszek Siwik przyznał się nawet, że jeszcze nigdy w swojej prezentacji nie wpisywał tak niskiej wartości gradientu – 0,47 stopnia/100m. Po startach okazało się, że noszenia nie były aż tak słabe (można było znaleźć nawet powyżej 1m/s średniego!), a maksymalne uzyskiwane wysokości wynosiły ok. 1100m. Zadanie dnia: obszarówka „zygzak” z obszarami o promieniu 10km ułożonymi nad rejonami zalesionymi, na punktach Gózd Lipiński, Zaklików oraz Frampol.

Zbyt wiele o samym locie trudno pisać, typowy lot na bezchmurnej z próbą wykorzystania kontrastów oraz wskazywanych przez inne szybowce kominów. Początkowo udawało mi się znaleźć dość dobre kominy, zdecydowałem się wejść w pierwszą strefę nieco głębiej spodziewając się silniejszych noszeń nad zwiększoną ilością kontrastów. Zaowocowało to powrotem w jeden z poprzednio napotkanych kominów stacjonarnych i wykręcanie się z 400m. Jednak dość długi przeskok i powrót do w miarę silnego komina nie spowodował zbyt wielkiej straty prędkości. Przed drugą strefą udało mi się wpaść niechcący w silny komin, który wyrzucił mnie na wysokość ponad 1200m i zwiększył mój apetyt na silne noszenia. Niestety po drugiej strefie nie udawało mi się trafić w noszenie, które na uśredniaczu przekraczałoby 1m. Stopniowo zwalniając, zaliczyłem strefę i doleciałem do lotniska.

Łukasz

Pierwsza konkurencja

Po dwóch dniach oczekiwania w deszczu i chłodzie dzisiaj obudziło nas słońce. Prognozy zapowiadały dobry dzień z silną termiką.

Zadaniem dnia była konkurencja prędkościowa o długości 266,6km, z punktami zwrotnymi w Sarnówku oraz w Józefowie.

Starty ziemne rozpoczęły się o godzinie 11:45. Początkowo warunki nie były najlepsze, termika dopiero się budziła.Około godziny 12:30 chmury nosiły już całkiem dobrze, ale za to martwiącym był wygląd warunków w stronę pierwszego punktu zwrotnego. Na zachód od Wisły chmury pojawiały się dopiero mocno na południe od trasy, na wysokości Sandomierza. To mogło sugerować wyczekiwanie z odejściem, jednak górą nadchodzący dość gruby cirrus do czekania mocno zniechęcał. Po kilku chwilach wahania przeciąłem linię odejścia 15 minut po otwarciu startu lotnego. Za Wisłą zdecydowałem się polecieć południową stroną trasy, bardzo mocno od kreski, ze względu na znajdujące się tam zamglenia i pojawiające się kłaczki. Po zaliczeniu pierwszego punktu ponownie poleciałem na południe, nie nadkładając jednak aż tak dużo drogi jak poprzednio, na co pozwoliły mi co chwilę wyskakujące fractusy i dość dobrze pracująca termika bezchmurna. Po ponownym minięciu Wisły zdecydowałem się polecieć południową stroną lasów. Tam jednak napotykane noszenia były dość słabe i trudne do wycentrowania. Warunki nad północnym skrajem lasów z tej perspektywy wyglądały znacznie lepiej, jednak zbyt późno było już na tak długi przeskok. W efekcie tego leciałem dość wolno, pod szybko rozpadającymi się pojedyńczymi cumulusami. Dopiero na wysokości Biłgoraja, około 30km do drugiego punktu udało mi się wlecieć pod dobrze wyglądające chmury z ciemnymi podstawami, układającymi się w krótkie szlaki. Po zaliczeniu drugiego punktu doleciałem z powrotem nad Biłgoraj bez większego problemu. Tam zdecydowałem się wykorzystać silne noszenia jak najdłużej, dokręcając do podstawy. Wykorzystałem także szlak, odchylając się nieco na północ, w stronę Andrzejówki. Stamtąd wybrałem lot pod najlepiej wyglądającymi zamgleniami i drobnymi kłaczkami, pod którymi można było zyskać nieco wysokości potrzebnej do dolotu do Turbii. Ostatecznie dolot rozpocząłem na 28 kilometrze z wysokości niecałych 1100m.

Łukasz