Mistrzostwa Polski w kl. 18m 2010

Mistrzostwa Polski w kl. 18m

Dzisiejsza pogoda postawiła nam bardzo wysoko poprzeczkę. Sytuacja zmieniała się błyskawicznie. To za sprawą rozmywających się chmur średnich, które co chwila tłumiły duże obszary termiki.. Po odejściu łapiemy pierwszy komin – 2 m/sek. Niestety dalej jest już gorzej. Spora grupa szybowców zatrzymuje się w parterze. Kończy się to dla kilku lądowaniem w polu. Niestety taki los spotyka Piotrka Jarysza. Ja z Leszkiem Dudą wykręcamy się powoli, wracamy do lotniska i ponownie odchodzimy na trasę o godz. 16.00 (!). Początkowo idzie nam dobrze. Niestety przy pierwszym pz kończą się dobre chmury. Po zaliczeniu punktu szukamy noszeń. Niestety Leszek zbyt nisko podchodzi pod chmurę i nie łapie komina. Kończy lot lądowaniem w polu. Ja kręcę się dłużej w tym miejscu. W końcu łapie dwójkę na wysokości 250 m i wykręcam 1200 m. Z tej wysokości dochodzę do lotniska i kończę swój lot. dzisiejsza konkurencja jest niezbyt droga. Spadam więc jedynie na trzecie miejsce, ale różnice punktowe są niewielkie.

Jurek Kolasiński

Konkurencja 2.

Dziś pogoda pozwoliła na rozegrania szybkiej konkurencji. Zbliżający się od zachodu front atmosferyczny ponaglał do szybkiego odejścia na trasę. Większość wyścigu odbywała się nad kompleksem leśnym Borów Tucholskich co zapewniało dobre noszenia. Zadaniem dnia była konkurencja wyścigowa z trzema punktami zwrotnymi. Zakładałem nieco późniejsze odejście na trasę. Kalkulowałem, że dzisiejsza prędkość przekroczy 100 km/h. Odszedłem jako jeden z ostatnich. Wysokość 1600 m na linii startu zapewniała dobre odejście. Przeleciałem ok 30 km zanim założyłem w pierwszym kominie. Mimo to Krzysiek Łuniewski i Robert Ślęczkowski zaliczyli pierwszy bok w lepszym stylu i odrobili do mnie 2 minuty. Spotkaliśmy się na początku drugiego boku i odtąd lecieliśmy już razem zmieniając się na pozycji lidera. Był to bardzo dobry układ bo pozwalał na szybkie połykanie kilometrów. Na drugim boku staraliśmy się minimalnie krążyć natomiast dużo lecieć po prostej. Dzięki temu stopniowo dochodziliśmy rywali. Po nawrotce ponownie jazda pod sekwencją chmurek (trudno to nazwać szlakiem). Cały czas z przodu ostro ciągnie dwójka z Gliding Teamu: Leszek Duda i Piotr Jarysz. W połowie trzeciego boku moje drogi z Krzyśkiem Łuniewskim się rozchodzą. On wybiera wariant w lewo, ja – w prawo. Spotykamy się ponownie po 15 minutach. Jestem trochę wyżej. W takiej konfiguracji dochodzimy do trzeciego punktu zwrotnego. Nawrót i jazda pod dużym cumulusem. Robię dwa kółka w meterku, dalej łapię dwa i wykręcam 1400. metrów. Niestety na 80 kilometrze do domu kończą się dobre chmury. To za sprawą cirrusa, który od nachodzi od południowego zachodu tłumiąc termikę. Suniemy do domu robiąc drobne dokrętki w meterkach. Dopiero na 65 kilometrze łapiemy dwa metry. Wyżej krąży Wojtek Kos – to jego komin. Tutaj wykręcam wysokość dolotową i z zapasem 100 metrów ruszam na dolot. Prędkości niezłe. Zwycięża Krzysiu Łuniewski (104 km/h) ja jestem drugi (103km/h) a trzeci jest Tomek Rubaj. Awansujemy z Krzyśkiem na czołowe lokaty. Przyjdzie ich bronić w kolejnych dniach. Wszak rywale są doskonali i jeszcze wiele może się wydarzyć.

JK

1. Konkurencja

Dzisiejsza konkurencja to lot w minimalnym czasie przez trzy obszary. Starty rozpoczęły się późno bowiem najpierw przez lotnisko w Lisich Kątach przechodziły kolejne ławice chmur wysokich i średnich dające nawet opady. Potem pojawił się błękit i usilił się wiatr. Po wyholowaniu piloci z trudem łapali dobre kominy. Spychani z wiatrem poza linię startu szykowali się do odejście. Przeciąłem linię startu jako jeden z pierwszych. Mimo silnego wiatru czołowego posuwałem się do przodu dość efektywnie. Na 10 km po odejściu złapałem pełne dwa metry. Potem już po prostej pod tworzącym się szlakiem. Mimo niskiej podstawy (1200m) nie kręciłem już do momentu zawrotu (pod koniec pierwszej strefy). Niestety w drodze powrotnej szlak nie był już tak dynamiczny. Trzeba było rzucić się do drugiej strefy na bezchmurna. W powietrzu zupełne masło. Przy drugim pz złapałem pół metra i zatrzymałem się w nim trochę. Potem przeskok do świeżego kłaczka. Czym dalej na zachód tym lepsze chmurki. Nad Wisłą wykręciłem ostatnie noszenie, skok do trzeciej strefy i finisz. Prędkości nie najlepsze. Jedynie dzisiejszy zwycięzca Andrzej Śmielkiewicz przekroczył 80 km/h. Pozostali około 75-70 km/h. Drugi był Stanisław Wujczak, a trzeci Krzysztof Łuniewski razem z Leszkiem Dudą. Ja na piątej pozycji, Piotrek Jarysz 10-ty. Jak na początek dobrze. Zwłaszcza, że prawie połowa zawodników nie doleciała do mety. Oby tylko pogoda dała możliwość na ostrzejsze latanie.

JK