Grand Prix Polski 2009

5 konkurencja

Piąta konkurencja rozgrywana była przy bardzo dobych warunkach termicznych – wysokie podstawy i silne noszenia dawały szansę na szybki lot, choć, jak to bywa w górach, nie wszędzie bezproblemowy. Niektórzy z zawodników po raz wtóry mieli problem z przecięciem pasma Wysokich Tatr. Zwycięzcą konkurencji po raz kolejny okazał się Sebastian Kawa.

4 konkurencja

Czwarta konkurencja po raz kolejny przebiegała w większości przez Słowację. Niestety znów doskwierał silny wiatr południowy, który wiele szybowców wyłączył z rywalizacji już na pierwszym boku – część lądowała w terenie przygodnym, część zniesiona w krążeniu przez silny wiatr z powrotem nad lotnisko lądowała nie podejmując kolejnych mozolnych prób lotu na południe. Ci, którym udało się dotrzeć nad Małą Fatrę, gdzie znajdował się 1 punkt zwrotny, mieli na krótko tylko spokojny lot w dobrych warunkach. Kolejnym problemem było zdobycie Banikova – najwyższego szczytu w Zachodnich Tatrach, który był drugim punktem zwrotnym. Niestety południowy wiatr, który miał dawać żagiel na zboczach Tatr, „odkręcił się” na wschodni i wejście na Tatry zajęło wszystkim sporo czasu. Zwycięzcą po raz kolejny okazał się Sebastian Kawa.

3 konkurencja

Najciekawszą konkurencją tych zawodów okazała się najkrótsza, 3 konkurencja. Pogoda, poza silnym wiatrem, nie chciała zbyt wiele zaoferować. Po długich namysłach wyłożona została trasa o długości 114km wzdłuż zboczy. Praktycznie cała konkurencja rozegrana została przy wykorzystaniu noszeń żaglowych. Szybowce, które próbowały krążyć w wydmuchach termicznych na trasie, traciły czas i punkty… Większość lotu odbywała się w przedziale wysokości 900-1200m nad poziom morza (elewacja lotniska to około 400m nad poziom morza). Po locie Sebastian Kawa (zwycięzca konkurencji), który lokalne warunki i góry zna jak nikt inny, przyznał, że tak nisko tamtędy jeszcze nie latał i nie przypuszczał, że taką konkurencję da się na Żarze rozegrać.

2 konkurencja

Konkurencja druga okazała się być już znacznie trudniejszą. Bardzo silny wiatr w połączeniu z bezchmurną termiką sprawiał kłopoty pilotom praktycznie na całej trasie. Najwięcej problemów było z przecięciem w poprzek pasma górskiego Wielka Fatra na Słowacji. Wielu zawodników nie zdołało przedostać się na drugą stronę tych gór, bądź zajęło im to tak wiele czasu, że nie zdołali ukończyć zadania. Kluczem do sukcesu okazał się tego dnia lot południową stroną tych gór, a następnie podejście do punktu zwrotnego Chochula również od południowej strony, która była stroną nawietrzną. Przy wietrze osiągającym do 50km/h nawet to nie było najłatwiejszym zadaniem ze względu na silną turbulencję i bardzo silne zawietrzne. Lot do domu, choć wykonywany z wiatrem, również nie należał do najłatwiejszych. Ostatecznie zadanie ukończyło zaledwie 6 zawodników. Bliski ukończenia zadania był również 7. zawodnik – Marek Biały – niestety doleciał zbyt nisko, by przeciąć linię mety. Konkurencję wygrał Sebastian Kawa.

1 konkurencja

Pierwsza konkurencja była najszybszą z rozegranych dotąd. Wszyscy zawodnicy, którzy dostali punkty tego dnia osiągnęli prędkość ponad 100km/h. Konkurencja rozgrywana była przy bardzo dobrych warunkach termicznych i zawodnicy nie mieli większych problemów z jej ukończeniem. Zwycięzcą konkurencji był Patrick Puskeiler z Niemiec.