37. Mistrzostwa Polski w klasie Otwartej 2012

8. Konkurencja

2012 Przyzwyczajeni do doskonałych pogód i dalekich tras z pewnym rozczarowaniem przyjęliśmy decyzje o konkurencji wyścigowej na trasie wieloboku 334 km. Z drugiej strony zdjęcie satelitarne wyraźnie pokazywało, że od północy będzie się przemieszczał nad rejonem Leszna obszar zachmurzenia wysokiego cirrus, który skutecznie tłumił termikę. Dość długo musieli piloci czekać w powietrzu na moment odejścia. Jako jedna z pierwszych ruszyła grupa pod dowództwem Janusza Centki. Co jakiś czas podkrętki w dobrych kominach typu 3-4 m/sek. Można by rzec doskonała jazda. Ale i tak o te kilka kółek było za dużo – po 140 kilometrach grupa została dogoniona przez lidera Zbyszka Nieradkę i ostro atakującego pozycję medalową Krzyśka Łuniewskiego w towarzystwie równie aktywnego Tomka Dula. Widać oni nie kręcili w trójkach. W tym momencie podstawa chmur przekroczyła 2200 m. Noszenia były doskonałe, a chmury przyjaźnie układały się na kierunku oblotu trasy. Szybowce mknęły z prędkościami przeskokowymi 200 i więcej km/h (!!!!). Po zawinięciu na drugim punkcie zwrotnym zaczęła się szybka jazda z tylno bocznym wiatrem w kierunku ostatniego punktu oddalonego na południowy zachód od lotniska zaledwie o 24 km. Dość szybko pojawiły się kalkulacje dolotowe. Jeszcze na 15 km przed punktem znajdowały się chmurki dające dobre noszenie 2-3 m/sek. Pierwszy linię mety przeciął znów Zbyszek Nieradka z fantastyczną prędkością 142,3 km/h, tuż za nim finiszowali Krzysztof Łuniweski i Tomek Dul z tą sama prędkością 139,7 km/h. Jak doskonały był to dzień można sobie wyobrazić spoglądając choćby na rezultat 20go zawodnika ? Marcin Mężyk i prędkość 128,7 km/h !!!! Słabiej poleciał Sebastian Kawa ? tylko 121, 8 km/h. Czy to wystarczy by utrzymać medalową pozycje. Szybkie obliczenia, chwila napięcia i jest klasyfikacja generalna: Zwyciężył Zbyszek Nieradka wyprzedzając drugiego zawodnika Janusza Centkę o prawie 600 pkt (!!!). trzecią pozycję utrzymał Sebastian Kawa ale jego przewaga nad Krzysiem Łuniewskim zmalała do 14 punktów. Niezmiernie miłą niespodzianką jest piąta lokata Leszka Staryszaka na LAKu 19T. Czyżby ?Lolkowi? wyrastał pod bokiem niebezpieczny rywal ? Szóste miejsce Mirka (Christopha) Matkowskiego to także świetny rezultat zwłaszcza gdy spojrzy się na zagęszczenie punktacji w tej części tabeli. Oby forma Mirka nadal rosła, bo lata bardzo ciekawie i samodzielnie. Jeśli dobrze ułoży mu się współpraca ze Zbyszkiem Nieradką i Karolem Staryszakiem (?Lolkiem?) to możemy mieć trzy miejsca na podium podczas najbliższych mistrzostw świata w klasie 18 m. Jako relacjonujący te zawody nie odmówię sobie przyjemności pochwalenia za piękne latanie Tomka Dula. To bodaj jego drugi doskonały sezon i można przypuszczać, że sprawi on jeszcze sporo zamieszania w przyszłości wśród czołówki naszych pilotów. Cieszy 8 miejsce Roberta Ślęczkowskiego. Wydusił ze swojego Nimbusa 3 wszystkie soki. Jednak w tak silnych pogodach trudno mu było konkurować z szybkimi 18tkami. Najlepszym zawodnikiem zagranicznym był zajmujący 9 lokatę Makoto Ichikawa startujący na Dianie 2. Przyjeżdżający do Polski od bodaj 20 lat sympatyczny Japończyk zadziwia poprawnością latania i sporą samodzielnością w powietrzu. O pewnym pechu może mówić Marek Szumski, który na skutek kary 500 punktowej uplasował się dopiero na miejscu 12tym. Lata bowiem bardzo dojrzale i pewnie. Może więc w najbliższych latach stać się kolejnym doskonałym reprezentantem naszego kraju. Dobrego imienia Ventusów bronił jak lew Andrzej Śmielkiewicz. Jego dziesiąta pozycja zapewne nie do końca go satysfakcjonuje. Ale zważywszy, że w początkowej fazie zawodów miał ?chwile słabości? to ten wynik należy uznać za skutek doskonałej pogoni za czołówką uwieńczoną ostatecznie lokatą w pierwszej dziesiątce. Cieszy mnie 13 pozycja debiutanta wśród seniorów, aktualnego wice mistrza świata juniorów ? Łukasza Grabowskiego. W czasie całych mistrzostw wykazywał stabilna formę i starał się wycisnąć z poczciwego LS-8 maksimum doskonałości. Jako debiut w zawodach o tak wysokim poziomie można zaliczyć tę lokatę za bardzo udaną. Co najważniejsze potencjał Łukasza jest ogromny więc w najbliższych latach może on dołączyć do najlepszych w tym kraju. Co do osoby autora tych relacji można powiedzieć tylko tyle, że ??też tam był, miód i wino pił, ale na pochwały sportowe nie zasłużył??. No cóż, bywa i tak. Natomiast zawody były bardzo udane. Słowa podziękowania należą się organizatorom: Aeroklubowi Leszczyńskiemu i Centralnej Szkole Szybowcowej w Lesznie. Piękna pogodę, równie pięknie prognozował Zbyszek Siwik, doskonałe konkurencje wykładał Jurek Mierkiewicz, a gładko sędziował Darek Cisek. Dziękujemy służbom startowym, holownikom i całemu gronu wolontariuszy, którzy sporo się napracowali by te zawody tak pięknie się rozegrały. Reprezentantom wypada życzyć by zachowali lub nawet jeszcze rozwinęli formę, tak by w Stanach zabrzmiał kilka razy Mazurek Dąbrowskiego.

Pozdrawiam

Jurek Kolasiński

7. konkurencja

2 Dziś pogoda jeszcze lepsza. Nadal spływ północno wschodni, a na dodatek wiatr osłabł. Pewna poruszenie wywołała zaproponowana konkurencja obszarowa dookoła, dosłownie dookoła obszaru TMA Poznań-południe (czyli dookoła Wrocławia). Pierwszy obszar znajdował się w rejonie poligonów na południowy zachód od lotniska, drugi w Sudetach z centrum na górze Śnieżnik, trzeci na południowy wschód od Leszna, a czwarty nieco za Wschową. Czas oblotu wynosił 4 godziny. Zanosiło się więc na szybką jazdę. Po odejściu chmury układały się po trasie. Z wiatrem w ogon dość szybko zawodnicy osiągnęli pierwszy obszar. Drugi o tyle był ciekawy, że trzeba było przemykać nad górkami. Co odważniejsi zapuścili się nawet nieco głębiej. W oku Łukasza Grabowskiego zakręciła się łza na widok domu letniskowego rodziców. Pewnie etatowy góral Sebastian Kawa też miał się dobrze widząc pod sobą teren górzysty. Większość zawodników dotarła do połowy strefy i skręciła na północ. Mimo, że w tej części Polski jest najczęściej tzw. ?żabi kraj? to tym razem chmury były dorodne, dawały noszenia do 4m/sek i sięgały podstawą 2000 metrów. Chcąc lecieć w dobrych warunkach wielu pilotów przemykało bardzo blisko strefy zakazanej powyżej wysokości 1700 m. W osłupienie wprawił sędziego zawodów Dariusza Ciska zapis lotu Andrzeja Śmielkiewicza, który przez wiele kilometrów lotu po prostej był nieomal jednym skrzydłem w zakazanej strefie. Ale ponieważ najważniejszy jest kadłub szybowce i ten kto w nim siedzi więc do naruszenia przestrzeni nie doszło. W połowie trzeciej strefy nastąpił nawrót i lot w kierunku Leszna. Tradycyjnie lasy w rejonie Twardogówy i Milicza zapewniły komfortowy lot z noszeniami typu 4 m/sek pod pacha. Kolejno na linii mety meldowali się zawodnicy przywożąc ze sobą doskonałe prędkości. Zwyciężył dominujący w tych zawodach Zbyszek Nieradka osiągając zawrotną prędkość 125,3 km/h, drugi był Makoto Ichikawa z Japonii (120,1 km/h), a trzeci Mirek Matkowski (122,6 km/h). W klasyfikacji generalnej nie zaszły zmiany. Oczywiście stawce przewodził Zbyszek Nieradka, drugi był Janusz Centka, a trzeci Sebastian Kawa. O 150 punktów za nim Krzysztof Łuniewski. Pytanie czy w ostatnim dniu zdoła przegonić doskonale usposobionego mistrza z Bielska?

Jurek Kolasiński

6. konkurencja

I znów ponad 500 km. Wszystko wydaje się proste. Jesteśmy po froncie chłodnym. Napływ świeżej masy z północnego wschodu gwarantował szybką i długą konkurencję. I tak się też stało ? wielobok 536 km był dziś zadaniem dnia. Pierwszy punkt zwrotny znajdował się bardzo blisko lotniska bo w Gostyniu. Należało dolecieć do niego pod silny wiatr. Wcześnie na trasę odszedł Sebastian Kawa, dziesięć minut po nim na starcie lotnym zameldował się Janusz Centka. Pozostali zawodnicy ruszyli na trasę po 10 minutach. No nawrotce w Gostyniu trasa wiodła na południowy zachód. W tym momencie jazda była przyjemna bo pod dorodnymi cumulusami dającymi noszenia 3-4 m/sek. Ich podstawy sięgały 1600 m. Lecąc z wiatrem zawodnicy osiągali doskonałą prędkość przelotową. Po nawrotce znów sytuacja dobra, bowiem cumulusy układały się w łożu wiatru. Trasa wiodła na północny zachód więc wszystko szło jak po maśle. Na 20 km przed punktem chmury zaczęły zanikać. Mimo to zaliczenie trzeciego pz nie stanowiło problemu. Kto był tam wcześniej, ten bez kłopotów dopadł ostatniego pz 103 km na południowy zachód od Leszna i osiągnął linię mety z dobrą prędkością. Gorzej mieli spóźnialscy, którzy musieli borykać się z problemami zanikającej termiki i silnego wiatru czołowego. Dla kilku to zadanie okazało się zbyt trudne i musieli zakończyć swój lot na kilka kilometrów przed meta. Najlepiej wypadł znów Zbyszek Nieradka osiągając prędkość 124,7 km/h, drugi był Mirek Markowski (121,4 km/h), a trzeci Sebastian Kawa (114,9 km/h). Nastąpiły także zmiany w klasyfikacji generalnej. Na trzecią pozycję awansował Sebastian Kawa i już niewiele punktów brakuje mu do Janusza Centki. No cóż na dzień dzisiejszy wszystkie trzy czołowe miejsca zajmują Mistrzowie Świata. Walka o medale będzie więc zacięta..

Jurek Kolasiński

5. Konkurencja

Oj powiało wielkim lataniem. Mimo, że jeszcze pod wpływem niżu, ale za to z napływem północno wschodnim, co wróżyło dobre latanie. I sprawdziło się. Podstawy chmur sięgały w drugiej połowie dnia 2700 m, a noszenia dochodziły do 5 m/sek. Przy takiej prognozie pogody nie pozostało nic innego tylko wyłożyć dłuższą trasę . Zadaniem dnia był konkurencja prędkościowa na dystansie 501 km. W godzinach popołudniowo wieczornych należało spodziewać się burz związanych z nadchodzącym z północy frontem chłodnym. Większość zawodników nie zwlekała z odejściem. Jako jeden z pierwszych przeciąłem linię startu. Miałem ochotę polecieć dziś sam. I tak się udało. Czułem za plecami goniących rywali, ale do linii mety nie dałem się wyprzedzić. Lot do pierwszego punktu zwrotnego w Tuplicach odbywał się z wiatrem stąd prędkości wahały się między 165-175 km/h. Jak głosi wieść lider Zbyszek Nieradka nie zakrążył ani razu. Po nawrocie ruszyłem pod układami chmur w kierunku wschodnim. Co jakiś czas trzeba było zmieniać koncepcję, bo jak na złość brakowało czasem chmurek po trasie. Meldując się na drugim pz miałem średnią 120 km/h. Zanosiło się na dobra prędkość. Niestety wiatr ze wschodniego zmienił się na północny więc niezbyt pomagał w przeleceniu najdłuższego boku na zachód do punktu Lutol. Czym dalej na zachód tym chmury były coraz lepsze. Ich podstawa sięgnęła 2700 m. Po zaliczeniu ostatniego punktu zwrotnego przeskoczyłem na północ. Tam zauważyłem nad sobą Roberta Ślęczkowskiego. Krążył w pięknym kominie 5m/sek. Pozwoliło mi to na wykręcenie 2400 m i rozpoczęcie dolotu. Po drodze zrobiłem jeszcze z dwa kółka w 3,5 metrowym noszeniu. Dolot z tak dużej wysokości przypomniał mi latanie w Namibii. Śmiało można powiedzieć, że dziś warunki przypominały te rodem z Afryki. Dzisiejszą konkurencję wygrał Zbyszek Nieradka z piękną prędkością 135,4 km/h, drugi był Sebastian Kawa (125 km/h), a trzeci Tomek Rubaj (124,8 km/h).W klasyfikacji ogólnej nadal prowadzi Zbyszek Nieradka, drugi jest Krzysztof Łuniewski a trzeci Janusz Centka. Na czwartą pozycję wysunął się niebezpiecznie Sebastian Kawa. Patrząc jak nabrał rozpędu można oczekiwać zaciętego ataku z jego strony na pozycje medalowe. Ma jednak przed sobą doskonałych pilotów. To pozwala mieć rumieńce nie tylko z faktu osobistego latania ale także obserwacji tak zaciętej rywalizacji sportowej.
Jurek Kolasiński

4. konkurencja

Pogoda się rozkręca i zawodnicy razem z nią. Co prawda nadal jesteśmy w obszarze obniżonego ciśnienia, ale napływ masy powietrza ze wschodu wróży dobre i co ważniejsze stabilne warunki do końca zawodów. Puki co dziś kierownik sportowy Jurek Mierkiewicz zarządził konkurencję obszarową z oblotem w czasie trzech godzin. Po starcie chmury dawały noszenia do 2-3 m/sek o pułapie 1400 metrów. Pierwsza grupa odchodzi na trasę około 13.15, kolejni zawodnicy wyczekują trochę i odchodzą kwadrans, a nawet pół godziny po pierwszych konkurentach. Lot do pierwszej strefy położonej na północ od CTR Babimost (dziś nieaktywny) odbywa się pod dorodnymi cumulusami. Noszenia sięgają 4 m/sek, a ich pułap podnosi się do 1800 m. procentuje późniejsze odejście, jak w przypadku dzisiejszego zwycięzcy Sebastiana Kawy, bo lot odbywa się pod dorodnymi chmurami. Prędkość zna pierwszym boku przekracza 120 km/h. Na nawrotce lot pod niewielkimi szlakami cumulusów w rejon poligonów i dobrych termicznie lasów dookoła Lubinia. Część zawodników wlatuje w drugą strefę dość głęboko, część zawija na zachodnim jej skraju. Dalej lot przebiega pod rozmywającymi się chmurami. Całe szczęście trafiają się cumulusy z dobrą podstawą i noszeniami do 3 m/sek. Większość pilotów zalicza ten odcinek trasy z odchyleniem południowym. Jest to chyba lepsze rozwiązanie. Końcówka przelotu jest już prosta. W trzeciej strefie wykręca się dolot i leci w kierunku ostatniej strefy dookoła Wschowy. Tu sprawa prosta. Wykonuje się zawrót do lotniska na podstawie wskazań kalkulatora dolotowego. Najlepiej poleciał dzisiaj Sebastian Kawa – mistrz pokazał w końcu klasę, drugi był Zbyszek Nieradka, a trzeci doskonale usposobiony Tomasz Dul. Na szczycie tabeli kolejno Nieradka, Łuniewski, Centka. Mamy za sobą półmetek zawodów. Prognozy pogody są optymistyczne i należy spodziewać się latania codziennie, aż do końca zawodów. Jest więc pięknie i ciekawie.

Jurek Kolasiński

3.konkurencja

Po wczorajszym dniu bezchmurnym dziś pojawiła się szansa na cumulusy. Co równie miłe to informacja, że druga część zawodów zapowiada się doskonale. Na dziś przewidywane były lepsze noszenia i co najważniejsze chmury o podstawach ponad 2000 m. Jedynym kłopotem było górne pokrycie chmurami typu cirrus oraz silny, południowo wschodni wiatr. Zadaniem dnia był konkurencja obszarowa z minimalnym czasem oblotu 3 godziny. Starty ziemne rozpoczęły się z pewnym opóźnieniem, natomiast dość szybko napłynęły nad rejon Leszna cumulusy. Większość zawodników odeszła na trasę przed godziną 14tą. Lot do pierwszej strefy położonej na południe od Ostrowa Wielkopolskiego przebiegał pod dorodnymi chmurami. Układały się one nawet w niewielkie szlaki. Nie należało jednak zbytnio zapuszczać się w tą strefę bowiem dość szybko nasuwające się od zachodu górne pokrycie mocno tłumiło termikę. Kto w porę opanował zapędy i zawrócił wcześniej, ten miał szanse wykręcać się po drugiej strefie pod dobrymi cumulusami. Kto się spóźnił tego czekało rozczarowanie, że tak szybko chmury się rozpadły. Najlepiej zadanie wykonał Zbyszek Nieradka (94,5 km/h), zaraz za nim uplasował się Krzysztof Łuniewski (92,4 km/h), a trzeci był Wojtek Kos (91,4 km/h). Niestety większość pilotów zaliczyła w tym dniu lądowanie ,w terenie przygodnym lub odpalanie silników. Na szczycie tabeli ciasno. Różnice punktowe są niewielkie więc należy spodziewać się ostrej rywalizacji.

JK

1. Konkurencja

Ruszyła karuzela. Pierwszy dzień i pierwsze punkty. Zaczęło się od termiki bezchmurnej. Zadaniem dnia był oblot wieloboku o długości 317 km. Kierownik sportowy zawodów Jurek Mierkiewicz tak ułożył trasę by przebiegała ona w łożu wiatru i nad dorodnymi obszarami leśnymi. Pierwszy punkt zwrotny znajdował się o 86 km na północny zachód od lotniska, drugi na południowy wschód od Leszna i trzeci 28 km na północ od mety. Termika była dziś dość silna. Zdarzały się kominy o sile nawet 3-4 m/sek. Ale pułap noszeń nie przekraczał 1300-1400 metrów. Pierwsza grupa zawodników odeszła dość wcześnie na trasę. Druga, w tym także zwycięzca dzisiejszego dnia – Zbyszek Nieradka odeszła 20 minut później. Po drodze do pierwszego pz kominy były dość dobre i na dodatek wiatr napychał na punkt. Po nawrotce lot ułatwiały liczne szybowce klasy standard, które ?barwiły? kominy. Po minięciu trawersu lotniska uformowała się czołówka, która bez większych problemów zaliczyła drugi pz i w dobrych kominach przemieszczała się z wiatrem w kierunku 3 pz. Na 15 km przed punktem część pilotów wykręciła wysokość dolotową. Część ( w tym autor niniejszej relacji) ruszyła na dolot nieco pod krezką. Trzeba było na 20 km do mety wykręcić parę kółek by bezpiecznie osiąść na pięknie wykoszonej murawie lotniska. W dni dzisiejszym zaprocentowało późniejsze odejście. Zwyciężył Zbyszek Nieradka (90,5 km/h), drugi był Marek Szumski (87,7 km/h) a trzeci Tomek Dul (87,2 km/h). Tak więc dzień dla ASG 29. Słabo wypadły dziś Diany 2. Jest ich tu rekordowa liczba 5. Pewnie przyjdą jeszcze pogody dla tych szybkich piętnastek.

Jurek Kolasiński