Flight Challenge Cup 2015

22.04.2015 – Dziewiąta konkurencja

Ciężko jest konkurować na termice bezchmurnej latając na lepszym szybowcu. Trzeba ciągle uciekać przed peletonem, co nie jest łatwe. Drobny błąd i ogląda się przelatujące nad głową szybowce. Z drugiej strony trzymać się peletonu też nie ma sensu, bo przegrywa się współczynnikiem.

Zgodnie z wczorajszymi zapowiedziami odprawa odbyła się o 8:45, pierwsze starty wstępnie zaplanowano na 9:30 pomimo ostrzeżeń meteorologa o tym, że mamy do czynienia z nieco bardziej stabilną masą i termika będzie wygrzewać się wolniej. Dla klasy 15m trasa dość długa – 549km:
http://soaringspot.com/fcc2015/results/15-meter/task/day9.html

Niestety nie udało się wystartować zgodnie z planem. Termika nie budziła się tak, jakbyśmy tego chcieli. Dopiero o 10:45 oderwał się pierwszy szybowiec. Start lotny dla klasy 15m został otwarty dopiero o 12:00. Nie zostało zbyt wiele możliwości na wyczekiwanie przed odejściem.

Dzisiaj miałem okazję cztery razy sprawdzić termikę nad Małą Fatrą. Tak się składało, że najkorzystniej było lecieć tą samą drogą na wszystkich bokach trasy. Trochę dokładało się drogi, ale za to można było gdzieniegdzie pokrążyć pod cumulusami, podczas gdy w pozostałej części trasy tak dobrze już nie było. Nad obszarami bezchmurnymi znacznie trudniej było trafić dobry komin, szczególnie w locie samotnym. W taki sposób straciłem sporo czasu w rejonie Klaka i Magury, lecąc do drugiego punktu, a także w drodze do ostatniego punktu zwrotnego – góry Zobor przed Nitrą. W tym drugim przypadku było o tyle gorzej, że nad południowy rejon lotów właśnie nasunęła się gruba warstwa cirrusa tłumiąca ilość energii słonecznej docierającej do ziemi. Już na południe od Vtacnika noszenia wyraźnie osłabły. Po zaliczeniu punktu trzeba było krążyć w noszeniach często nieprzekraczających pół metra. W takie dni nieco silniejszy wiatr mógłby być akurat sprzymierzeńcem. W pewnym momencie przestałem już wierzyć, że uda mi się dolecieć do lotniska, choć brakowało niewiele. Przy dużej ilości szczęścia może nawet doleciałbym do jakiegoś pola w zasięgu mety. Jednak nie lubię takiego ryzyka. Zdecydowałem się na nieco ryzykowny, ale, jak mi się wydawało, nieco bardziej rozsądny manewr. Na resztkach wysokości wleciałem nad zbocze w południowej części Vtacnika, na które dopiero co ponownie zaczęło świecić słońce. Nie spodziewałem się już w tej sytuacji regularnych noszeń. Jedynie nieco cieplejsze powietrze zaczęło powoli wspinać się nad drzewami. A ja w nim, esując cierpliwie. Udało się. Doleciałem. Wynik kiepski, ale niewiele brakowało, żeby było znacznie gorzej.

Łukasz G.

21.04.2015 – Ósma konkurencja

Kolejny dzień z silnym północnym wiatrem i w związku z tym decyzją organizatora o zakazie balastu wodnego. To już zaczyna być frustrujące…

Ciekawostką jest pierwsza trasa prędkościowa! Dla klasy 15m wyłożony został wielobok z 4 punktami zwrotnymi o długości 314km:
http://soaringspot.com/fcc2015/results/15-meter/task/day8.html

Warunki dzisiejszego dnia były interesujące (to chyba dobre określenie). Wyglądały one tak, jakby większość noszeń warunkowana była falą i wydmuchami ze zboczy. Cumulusy tworzyły się bardzo często w tym samym miejscu, po czym bardzo szybko zanikały, a na ich miejsce wskakiwał nowy cumulus. To wszystko mieszało się zapewne z termiką wygrzaną przez słońce. Postanowiłem dzisiaj trzymać się możliwie wysoko. Na trasę odszedłem z maksymalnej dopuszczalnej wysokości. Lecąc do pierwszego punktu konieczne było przeskoczenie na nawietrzną stronę Klak’a, co pod ten silny wiatr było dużym wyzwaniem, ale udało się dzięki pomocy kilku ciasnych, aczkolwiek silnych kominów. Dalej wzdłuż zbocza szło bardzo dobrze. Z każdego żlebu wywiewało kominy, które ułatwiały mozolny lot pod ten silny wiatr. Wyłożenie trasy pozwalało przez większą część lotu trzymać się nad zboczami, co pozwalało wykorzystywać połączenia takich wydmuchów w locie po prostej. Wolnym, ale po prostej. Nad dolinami za to nierzadko trafiał się rotor z zafalowaniem. Po trzecim punkcie zwrotnym (na zboczu Wielkiej Fatry) skierowałem się na południe i doleciałem do grubych i bardzo świeżo wyglądających cumulusów w okolicy Handlovej. Tam udało się po raz drugi tego dnia uzyskać wysokość bliską maksymalnej dopuszczalnej i wejść pod szlak utworzony prawdopodobnie przez zafalowanie. Doleciałem dzięki niemu praktycznie po prostej aż do Tribec’a z niewielką stratą wysokości. Zaliczenie Zoboru i powrót do Prievidzy udał się bez większych problemów, pomimo testującego cierpliwość silnego czołowo-bocznego wiatru.

Na jutro szykuje się coś poważnego. Planowana jest długa trasa i w związku z tym wczesne starty. Odprawę ogłoszono o godzinie 8:45, zalecono zatankować szybowce jeszcze dzisiaj.

20.04.2015 – Siódma konkurencja

Raz na jakiś czas bywają takie dni lotne, po których na pytanie kolegów „jak ci dzisiaj poszło” jedyne co przychodzi na myśl to „nie chce mi się o tym rozmawiać”. Dzisiejszy dzień był dla mnie właśnie taki. Ze względu na silny północny wiatr i konieczność startu na miasto znowu musieliśmy lecieć bez wody. Dianka lekka jak piórko ledwo sobie radziła pod wiatr o prędkości około 50km/h.

Trasa praktycznie taka sama jak wczoraj. Zmienił się tylko pierwszy punkt. Czas oblotu: 3 godziny.
http://soaringspot.com/fcc2015/results/15-meter/task/day7.html

Dwa pierwsze obszary zaliczyłem praktycznie po minimum. Dzisiaj rozlane zachmurzenie było nawet dalej na południe niż wczoraj, zatem nie było sensu lecieć w dolinę Martina zbyt daleko. Mimo to, po drodze do drugiego obszaru niewiele brakowało, abym musiał ratować się lądowaniem na lotnisku. Na niskich wysokościach bardzo trudno było trafić w poszarpane i wąskie noszenia. Nawet południowa część Słowacji, która po wczorajszym dniu napawała nadzieją na szybki i dynamiczny lot, mnie zawiodła. Pod silny wiatr doskonałość względem terenu wynosiła momentami poniżej 20. Najważniejsze, że ukończyłem trasę. Jutro będzie lepiej!

Łukasz G.

19.04.2015 – Szósta konkurencja

Dzisiaj ponownie znajdowaliśmy się pod wpływem wilgotnej masy powietrza napływającej z północy. Zapowiadał się kolejny dzień z niskimi podstawami chmur z możliwością tworzenia się łach zachmurzenia średniego. Organizator wyłożył obszarówkę o czasie oblotu 3 godziny, ale widocznie wyciągnął wnioski z dnia wczorajszego, bo trasa została wydłużona na południe, gdzie można było spodziewać się nieco mniej wilgoci.

Link do konkurencji na Soaring Spot:
http://soaringspot.com/fcc2015/results/15-meter/task/day6.html

Początkowo planowałem wyczekać możliwie długo aż podniosą się podstawy cumulusów i słońce podgrzeje masy powietrza w północnej części trasy. Jednak w tamtym rejonie nie widać było tendencji do poprawy nawet wtedy kiedy w rejonie Prievidzy warunki było już bardzo zadowalające. Ostatecznie poleciałem na trasę i tak ponad 40 minut po otwarciu „taśmy”. W pierwszej strefie początkowo warunki były dobre, ale lot odbywał się w zasadzie pod pełnym zachmurzeniem. Na wysokości Martina stwierdziłem, że nie ma sensu brnąć dalej w zacieniony obszar i zawróciłem w stronę drugiej strefy. Lecąc do niej dość długo nie mogłem trafić żadnego dobrego noszenia, zmuszony byłem krążyć w słabych i ciasnych kominach, ale musiałem odbijać się nieco wyżej, żeby chociaż powoli przemieszczać się po trasie. Dopiero po minięciu Prievidzy zacząłem trafiać w nieco lepiej wygrzane noszenia. Ze względu na niewielką odległość przelecianą w pierwszej strefie, w drugiej zaleciałem trochę dalej, ale szybko pognałem na południe zachęcony bardzo dobrze wyglądającymi chmurami nad płaskim terenem. Wreszcie można było trochę spokojniej lecieć wybierając tylko te lepsze noszenia, w słabszych jedynie zwalniając po prostej. Zawróciłem w stronę lotniska dopiero przed Dunajem. W drodze powrotnej musiałem jeszcze raz spotkać się z rozlanymi cumulusami, ale bez większych problemów udało się zdobyć wysokość pozwalającą na dolot do lotniska.

dsc_3372

Łukasz G.

18.04.2015 – Walka z siłami przyrody

Po dniu przerwy na przejście frontu chłodnego, poranek przywitał nas silnym północnym wiatrem i temperaturą w okolicach 5 stopni. Kiedy ciągnąłem szybowiec na grid, widać było opad śniegu w rejonie Klak’u. Ze względu na silny wiatr, organizator zdecydował o zmianie kierunku startu na północny (w stronę miasta) i z tego powodu zarządził także, że dzisiaj wszystkie szybowce mają lecieć bez wody. „Na sucho” na Dianie mam obciążenie powierzchni w okolicach 32kg/m^2, co niezbyt dobrze rokuje na lot pod silny wiatr. W takim razie poproszę o współczynnik chociażby LS-8!

Trasa dla klasy 15m to trzygodzinna obszarówka. Link do konkurencji na Soaring Spot:
http://soaringspot.com/fcc2015/results/15-meter/task/day6.html

Po starcie miło zaskoczył fakt wystąpienia fali, czy żagla cumulusowego (sam nie wiem, która nazwa jest bardziej poprawna), który pozwolił osiągnąć wysokości znacznie powyżej podstaw chmur, które początkowo znajdowały się około 1800-1900m nad poziomem morza.

20150418_123850

Na północ, w kierunku trasy widać już było znacznie grubsze i zajmujące spory obszar zachmurzenie, które przybliżało się w rejon naszych planowanych lotów. Dlatego też zdecydowałem się odejść na trasę niedługo po otwarciu startu, z maksymalnej wysokości, jaką udało mi się uzyskać (około 2350m). Wysokość ta szybko topniała w trakcie lotu pod ten silny wiatr. Udało się przeskoczyć obok Klaka (celowo użyłem słowa „obok”) i wlecieć nad dolinę Rajec’u. Im dalej na północ, tym podstawa chmur była niższa. Z co grubszej chmury sypał śnieg. Przez chwilę testowałem czy zbocze pasma Klak-Valca-Velka Luka pracuje, ale bez większych sukcesów. Noszenie znalazłem nad doliną, pod pierwszą z chmur, które ułożyły się w niewielki szlak prowadzący na zachód od Ziliny. Idealnie. Gdyby tylko nie to, że podstawa w tym miejscu wynosiła już grubo poniżej 1400m nad poziomem morza. Wykorzystałem ten szlak na ile się dało i zaliczyłem strefę. Stamtąd nie za bardzo było już do czego lecieć. Znalazłem jeszcze noszenie, które podniosło mnie do podstawy, która w tej chwili obniżyła się do około 1000m. Przede mną pasmo całkowicie schowane w chmurach. Wystawały jedynie pagórki, których do tej pory nie miałem okazji (ani chęci) oglądać z bliska.

20150418_134941

20150418_134935

20150418_134926

Mimo to podleciałem nad zbocze mając nadzieję na możliwość kontynuowania lotu na stałej wysokości, może być nawet niskiej. Niestety nie udało się. Po sprawdzeniu kilku pagórków wylądowałem w polu w wiosce o bardzo ładnej nazwie Višňové.

20150418_140721

Łukasz G.

16.04.2015 – Piąta konkurencja

Dzisiaj także obszarówka. Czas oblotu 2:45. Link do konkurencji na Soaring Spot:
http://soaringspot.com/fcc2015/results/15-meter/task/day5.html

Warunki pozwoliły nieco odsapnąć po wczorajszej walce z przyrodą. Już przed odejściem można było uzyskać maksymalną dopuszczalną wysokość. Zachodni wiatr, momentami z odchyłką południową powodował, że do pierwszej strefy leciało się bardzo szybko. Układające się połączenia z chmur dodatkowo ułatwiały pokonywanie kilometrów.W pierwszej strefie warunki trochę się pogorszyły, ale leciałem dalej zachęcony ładnie wyglądającymi chmurami przede mną. W efekcie doleciałem do końca strefy znajdując się tam dość nisko. Komin trafiłem neistety dopiero po zawróceniu pod wiatr. Mimo silnego noszenia, które pozwoliło osiągnąć podstawę chmur, trochę na tym manewrze straciłem, spychany przez wiatr w kierunku miejsca, w którym to dopiero co zawróciłem. Dalej leciałem pod dobrze noszącymi chmurami tworzącymi połączenie, które umożliwiało sprawne pokonywanie drogi pod silny wiatr. Od Wielkiej Fatry pogoda zaczęła się trochę pogarszać ze względu na nasuwające się zachmurzenie wysokie, które odcinało dopływ słońca do ziemi. Potrenowałem za to latanie na żaglu wzdłuż Fatry i Vtacnika, cierpliwie wyczekując aż trafię na „ten” komin, unikając nerwowego zakładania w byle jakich noszeniach. Ostatni dobry komin znalazłem nad pasmem Vtacnika. Stamtąd do drugiej strefy poleciałem już pod niebem całkowicie zasłoniętym przez cirrus. Na szczęście masa jeszcze pracowała i w kilku słabnących już noszeniach udało się zdobyć wysokość pozwalającą na dolot.

źródło: fccgliding.sk

źródło: fccgliding.sk

Łukasz G.

15.04.2015 – Czwarta konkurencja

Dawno już latanie nie zmęczyło mnie tak mocno jak dzisiaj. Nieco bardziej stabilna masa powietrza, w połączeniu z dość silnym wiatrem powodowały, że kominy były bardzo turbulentne, ciężkie do wycentrowania i bardzo często w pierwszej fazie zachecające do gwałtownego założenia tylko po to, żeby zaraz potem sponiewierać w mocnym duszeniu.

Organizator ponownie postawił na obszarówkę, bardzo podobną do tej wczorajszej, jedynie z pierwszym obszarem przesuniętym nieco na zachód.
Link do konkurencji na Soaring Spot:
http://soaringspot.com/fcc2015/results/15-meter/task/day4.html

Już na początku trasy nie mogłem wycentrować zadowalającego noszenia, co skłoniło mnie do próby wykorzystania zbocza pasma Velka Luka. Jak się potem okazało, była to chyba dobra decyzja, bo przemknąłem szybko wzdłuż całego pasma, na dodatek zyskując nieco wysokości. Nad doliną przed Wielką Fatrą, ku mojemu zaskoczeniu, trafiłem w jeden z silniejszych dzisiaj kominów. Stamtąd doleciałem aż do południowego skraju doliny Żywca, jednak cały czas tracąc wysokość. Wracając męczyłem się w turbulentnych podrygach, nisko nad terenem, tracąc sporo czasu. Dobry komin znalazłem dopiero nad pagórkami w rejonie szczytu Velky Choc. Tam wykrążyłem ubłaganą podstawę, spod której poleciałem nad Tatry Niskie. A stamtąd praktycznie powtórzyłem wczorajszy schemat: Niskie Tatry – Wielka Fatra – Vtacnik i Tribec. Trochę zaczęło mi przeszkadzać nadkładanie drogi lecąc wzdłuż zboczy na dolocie.

Łukasz G.

14.04.2015 – Trzecia konkurencja

Kolejny dzień z dość silnym wiatrem. Na szczęście nieco słabszym niż wczoraj i w dalszym ciągu z dobrego, północno-zachodniego, kierunku.
Dzisiaj ponownie obszarówka, znowu w tym samym schemacie, ale z urozmaiceniem – została dołożona jedna strefa, pozwalająca wykorzystać Tatry Niskie.
Link do konkurencji na Soaring Spot:
http://soaringspot.com/fcc2015/results/15-meter/task/day3.html
Początkowo planowałem w pierwszej strefie dolecieć daleko na północ, najlepiej aż do jeziora Orawskiego. Po minięciu Małej Fatry jednak zmieniłem zdanie ze względu na brak chmur i bardzo ładnie układające się połączenie „kłaczków” przez Dolny Kubin w stronę Niskich Tatr, akurat w kierunku na wschodni skraj drugiej strefy. Nad Dolnym Kubinem złapałem silny komin, w którym wykręciłem „sufit”. Owo połączenie, które zachęciło mnie do zmiany decyzji bardzo ładnie pomagało nie opadać – przelatując około 30km straciłem około 400m!

20150414_145048

20150414_145051

20150414_145045
Dalej, po zawróceniu w strefie poleciałem na zachód wzdłuż Niskich Tatr na Wielką Fatrę i pasmo Vtacnik – Tribec – Zobor, powtarzając już schemat z kilku poprzednich dni.

20150414_145546

Łukasz G.

13.04.2015 – Druga konkurencja

Dzisiejsze zadanie do złudzenia przypominało to z dnia wczorajszego. Bardzo podobna obszarówka, jedynie czas oblotu mniejszy, 1:45 godziny. Trochę utrudniać zadanie miał znacznie silniejszy wiatr, dochodzący do 40km/h. Lub ułatwiać, bo zapewne dzięki niemu, a w szczególności jego kierunkowi (północno-zachodni) znacznie lepiej powinny pracować zbocza. Jak kto woli.
Link do konkurencji na Soaring Spot:
http://soaringspot.com/fcc2015/results/15-meter/task/day2.html

Przebieg lotu także do złudzenia przypominał dzień wczorajszy. Najpierw przeskok nad „Kozimi Górkami” i doliną Martinu na Wielką Fatrę, następnie na północ aż do granicy dobrych warunków (w moim przypadku było to połączenie trzech dolin: Martinu, Dolnego Kubina oraz Ruzomberoka, gdzie obie Fatry się spotykają), a następnie z powrotem przez Wielką Fatrę, Vtacnik i aż do Tribec’a. Ze względu na wcześniej wspomniany silniejszy wiatr postanowiłem przetrenować dolot z mniejszej wysokości z wykorzystaniem zbocza, zamiast tracić czas na próbach wycentrowania dość ciasnych i turbulentnych wydmuchów. Wystawione na działanie słońca i wiatru zbocza pracowały bardzo dobrze. Ich wykorzystanie wymagało to nadłożenia drogi na wschód od „kreski”, ale mam wrażenie, że się opłacało.

Łukasz G.

12.04.2015 – Pierwsza konkurencja

Zawody rozpoczęły się obszarówką o czasie oblotu 2:15. Wyłożenie trasy pozwoliło przetrenować latanie wzdłuż Wielkiej Fatry, Vtacnika i pasma gór w stronę Nitry, aż do szczytu Velky Tribec.
Link do konkurencji na Soaring Spot:
http://soaringspot.com/fcc2015/results/15-meter/task/day1.html

Warunki były dość przewidywalne, pozwalały trzymać się wysoko i unikać ocierania się o skały i drzewa. W południowej części trasy warunki zaczęły się nieco pogarszać. Po zawróceniu w drugiej strefie straciłem nieco czasu szukając zadowalających noszeń pod bezchmurnym niebem, zaniepokojony informacją od Łukasza Błaszczyka o konieczności lądowania w polu.

Łukasz G.